[Nie-miejsca] Dźwięk tygodnia: hydroelektrownia i krowy

IMG_20171101_155826468_HDR

W powodzi obrazów, które sami wytwarzamy, a następnie sami nimi się zalewamy, aż do zakrztuszenia oczu, czasem trafiamy na jakieś zapomniane zdjęcie w smartfonie. Jednak trafić na niepamiętane nagranie to zupełnie coś innego. Oczywiście nie chodzi tu o piosenkę czy zapis rozmowy. Raczej o pejzaż dźwiękowy. Czytaj dalej

Nie-miejsca: Zupełnie coś innego

Widzimy krajobraz metropolii z szerokimi arteriami, pełnymi pieszych, aut, tramwajów (zwróćmy uwagę na ekologiczne rozwiązania: zielone torowiska). W kadrze często pojawiają się rowerzyści. Wspomina się też o nadrzecznych bulwarach. Pełna nowoczesność i modernizacja.

Czytaj dalej

Nie-miejsca: Muzeum Sportu

Za lekko uchylonymi drzwiami przy alei Paliaszwilego w Kutaisi czai się półmrok. W półmroku dwa biurka, komputer stacjonarny z monitorem kineskopowym, dwóch panów raczej po pięćdziesiątce. Pierwszy siwiejący, w garniturze. Takim popielatym, jakby to ująć, schludnym, choć nienowym. Drugi nosi się w stylu, który raczej nazwalibyśmy codziennym. Czarna kurtka, pod nią sweter barwy ciemnej nieokreślonej. Czytaj dalej

Nie-miejsca: Bazar mitów i symboli

IMG_20171102_153646081

Targ w gruzińskim Kutaisi to jedno z najpopularniejszych miejsc w mieście. Przyciąga mieszkańców i turystów-poszukiwaczy lokalnego kolorytu. Choć zajmuje cały kwartał, to najbardziej charakterystycznym budynkiem jest ten na rogu ulic Rustawelego i Paliaszwilego. Nie wyróżnia się wysokością ani formą, jednak trudno go przeoczyć. Na jego frontowej ścianie, wyeksponowanej niewielkim placem, znajduje się monumentalna płaskorzeźba. Czytaj dalej

Nie-miejsca: Czy warto pisać przewodniki, czyli „Poznań for beginners”

Jacek Y. Łuczak, Wojciech Mania: Poznań for beginners. Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań 2017.

Czy w dobie mediów społecznościowych, serwisów turystycznych w rodzaju TripAdvisor i „przemysłowo” wytwarzanych serii, takich jak choćby Lonely Planet, warto pisać przewodniki?

Chyba tak, albo może raczej: mam nadzieję, że tak. Choć ich zasięg lub używając żargonu „impakt”, jest znacznie mniejszy, to dają możliwość dotarcia do bardziej zaangażowanych turystów. Potencjalnie także bardziej skorych do pozostawiania w odwiedzanych przez siebie miejscach większej ilości pieniędzy. Świadczyć o tym może sam fakt nabycia przewodnika. Dają także możliwość spojrzenia na odwiedzane miejsce z lokalnej perspektywy, jeśli zostały napisane przez kogoś w nim mieszkającego.  Czytaj dalej