Zmyślony Turysta: Miejska turystyka prorodzinna

Piotr Zmyślony | 31 marca 2014

Źle się dzieje w państwie duńskim, i to od bardzo długiego czasu, zatem na ratunek trzeba użyć turystyki, i to najlepiej turystyki miejskiej. Po tym, jak liczba urodzeń osiągnęła najniższy od 27 lat poziom – 10 na 1000 mieszkańców, zrodził się u nich pomysł na zachęcenie Duńczyków do wypadów urlopowych, podczas których zadbaliby oni równocześnie o swoją przyjemność i przyszłość swojego kraju. “Zrób to dla Danii” – brzmi hasło tej kampanii.

Pomysł ma charakter ściśle komercyjny, na kampanię promocyjną wpadło biuro podróży Spies Travel, ale ja – znając nieskrępowane podejście do spraw obyczajowych oraz dziwne zachowania Duńczyków (wiecie, że oni wystawiają przed pubem wózki z dziećmi w czasie gdy siedzą w środku pijąc piwo?) – nie zdziwiłbym się, gdyby wymyślił ją rząd duński fundując wyjazdy za państwową kasę. To małe państwo (jego liczba ludności odpowiada średniej wielkości globalnej metropolii), mimo wysokiego PKB na głowę mieszkańca oraz tytułu najbardziej szczęśliwego kraju na świecie i rozrastającego się socjalu państwowego, kurczy się.

Biuro podróży sięgnęło po badania opinii publicznej, z których wynika, że w czasie wyjazdów turystycznych Duńczycy uprawiają seks 46% razy częściej niż w domu, a 10% dzieci zostało poczętych na wakacjach. Ogłosiło więc promocyjny konkurs: klienci, którzy wykupią romantyczny city break korzystając z “rabatu owulacyjnego”, a potem udowodnią, że podczas wyjazdu poczęli dziecko, wygrają 3-letnią wyprawkę dziecięcą. Reklama ma charakter nowoczesnego materiału popularnonaukowego – są wykresy, opinie naukowców, historia z życia jednej pary, troska o kraj. Wygląda jak kampania społeczna:

Film zdobywa popularność w mediach, pokazuje go wiele telewizji i portali newsowych. W BBC słuchałem wypowiedzi profesora polityki społecznej z University of Sheffield zaproszonego do studia, który mówił, że do obywateli nie trafiają apele o obywatelski obowiązek i służbę krajowi, ani nawet zachęty finansowe i podatkowe, jeśli chodzi o decyzje dotyczące posiadania dzieci. Ten temat traktują jako ich prywatną, intymną sferę, do której nie można wchodzić z “administracyjnymi buciorami”. Intensywna praca nie pozwala im na długie podróże i relaks. Warto zatem tworzyć zachęty dotyczące nie wyniku, czyli urodzeń, ale jego przyczyny, czyli poczęcia, które można łatwo połączyć z pozytywnymi atrybutami. W ten sposób okazało się, że cele biznesowe (w promo-filmie biuro podróży wyraźnie stwierdza, że chodzi im o zapewnienie sobie przyszłych klientów), może iść w parze z polityką społeczną. A turystyka może być narzędziem jej prowadzenia. Bo łączy przyjemne z pożytecznym. Ponadto, najbardziej romantyczną i zmysłową aurę dostarczają – według Spies Travel, która je ofefuje w ramach akcji – dwa miasta: Paryż i Rzym.

Ujemny przyrost naturalny to problem nie tylko duński. W wielu rozwiniętych gospodarkach demografia i makroekonomia weszła w zmowę – im wyższy przyrost PKB i lepsza jakość życia, tym niższa liczba urodzeń. Oprócz Danii, tak jest też w Niemczech, Japonii, Singapurze, Estonii, Czechach i wielu innych państwach, także w Polsce. A że wchodzimy w dwuletni cykl wyborów wszystkich szczebli, apel do polityków mam taki – niech nam obiecają dofinansowanie dwuosobowych city breaks! Oni zrobią wszystko, żebyśmy ich wybrali. A jak nie, to jest to dobry pomysł komercyjny do skopiowania przez polską branżę turystyczną.