Zmyślony Turysta: obok kogo chciałabyś/chciałbyś siedzieć w samolocie?

Podróż samolotem to stan – dosłownie i w przenośni – zawieszenia. Współczynnik przyjemności nieporównywalnie mniejszy niż w czasie podróży samochodem, pociągiem czy statkiem, nie mówiąc już o rowerze. Wymuszony bezruch, zmiany ciśnienia, procedury bezpieczeństwa, przepisy ograniczające swobodne zachowanie się, wreszcie wzrastająca komercjalizacja czasu podróży – wszystko to sugestywnie opisał Michel Houellebecq, więc nie ma co dłużej strzępić klawiatury. Mało jest osób, które zapewniają, że uwielbiają latać, a jeśli już są, to najczęściej mówią poezją, czyli z przelotu tworzą metaforę całej podróży lub urlopu.  Czytaj dalej

Zmyślony Turysta: Przemysł turystyczny według Michela Houellebecqa

igor-ovsyannykov-284219

Jesień, odruchowo wracam do Houellebecqa. Platforma jest – poza innymi interpretacjami – powieścią na wskroś turystyczną. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że branżową. Houellebecq opisuje w niej nie tylko szeroko pojęte uroki konsumpcji turystycznej, ale odtwarza marketingowy proces tworzenia pakietów produktowych. Od pomysłu do ostatecznej, nomen omen, fazy cyklu życia.  Czytaj dalej

Zmyślony Turysta: Niech żyje Cannes!

Zmyślony Turysta | 11 maja 2016

cannes_poster_2016

Tak tłustego Cannes nie było dawno.

Chociaż mi wystarczyłby tylko dzisiejszy Woody Allen, czyli przystawka na rozpoczęcie festiwalu, to uczta szykuje się tak obfita, że już same nazwiska kucharzy wywołują dygotanie ekranów. Już teraz zaklinam organizatorów – Złotych Palm powinno być więcej!

Na początek jednak – plakat. Absolutny majstersztyk. Projektanci: Herve Chigioni i Gilles Frappier, inspiracja: Pogarda Jean-Luca Godarda z 1963 roku. Klasyka plakatu festiwalowego już w momencie premiery, jak nie zawiśnie u mnie na ścianie to się po prostu zabiję. Zresztą, wszystkie plakaty z Cannes są rewelacyjne. Niewiarygodne, pod tym względem oni nie mieli złego roku.

Czytaj dalej

Zmyślony Turysta: Gapiąc się w morze

Zmyślony Turysta | 30 marca 2016

sea-usa

Każdy z nas tak miał – siedząc na plaży, patrząc prosto na morze, zastanawialiśmy się, co jest dokładnie na przeciwległym brzegu, lub gdzie byśmy dopłynęli, gdybyśmy płynęli cały czas przed siebie. (Ile miałem wtedy lat, może dziesięć, marzyłem na plaży w Mielnie o tym, że kupię z siostrą materac, ale nie taki dla dzieci, z wizjerem do oglądania tego co jest pod wodą, ale taki duży, dla dorosłych, i wypłyniemy sobie, niezauważeni przez ratownika, a potem przez okręty patrolowe, do Szwecji, i ściągniemy rodzinę, jak już się tam urządzimy. Oczywiście widziałem tą Szwecję, wszyscy widzieliśmy, ale bardzo często niedokładnie lub za jakąś dziwną mgłą).

Ale do meritum. Jest taki jeden człowiek – komercyjny naukowiec, czyli lekki świr, nazywa się Andy Woodruff – który sprawdził, i to dokładnie, bo jest multimedialnym kartografem, gdzie byśmy dopłynęli płynąc na wprost, albo na co patrzymy, stojąc na plaży prostopadle do brzegu. Skupił się na razie na wybrzeżach oceanów i stworzył globalne mapy gapienia się w morza i oceany kreśląc linie, biorąc oczywiście pod uwagę krzywizny ziemi i ukształtowanie terenu.

Czytaj dalej