Umarła mapa papierowa, niech żyje geotagging

Piotr Zmyślony | 20 września 2015

eDLHCtzRR0yfFtU0BQar_sylwiabartyzel_themap

Rozwój turystyki miejskiej jest obecnie niemal całkowicie zdominowany i napędzany przez sieci informatyczne oraz media elektroniczne, w tym przede wszystkim media społecznościowe. Cała kompleksowa sfera organizacji ruchu turystycznego oparta jest na ICT, ponadto upowszechnienie laptopów, tabletów, smartfonów, smartwatchów i innych dżipiesów sprawiło, że turyści najczęściej odwiedzają miejsca, które istnieją przede wszystkim w wirtualnej sieci przepływów. Miejsca fizyczne stały się zakładnikiem miejsc wirtualnych, a ściślej rzecz biorąc – swoich wirtualnych alter ego, a raczej alter loco.

Wrzucam powyższe zdjęcie, żeby udokumentować turystyczny anachronizm. Jeszcze tak niedawno podstawowym zakupem turystycznym była mapa lub plan miasta, po rozłożeniu osiągająca wielkość średniego koca (a mówiąc bardziej przystępnie – czterech 50-calowych telewizorów o rozdzielczości 4K lub małego citylightu), znakomicie rozkładająca się na wietrze i posiadająca wbudowany tryb nieprzechodzenia do pierwotnego stanu po złożeniu. Papierowa mapa powiela cykl życia płyty analogowej. Dziś kupują ją zbuntowani wobec świata tradycjonaliści lub dziwaki, jutro stanie się nadal niepraktycznym, ale już lifestylowym i snobistycznym wyposażeniem miejskich post-hipsterów. Jesteśmy świadkami Baumanowskiej bitwy na mapy, jednak w uproszczonym, dosłownym znaczeniu.

Czy miejscy turyści schodzą kiedykolwiek na ziemię?

Współczesny turysta nie rozstaje się z urządzeniami, które trzymają go nieustannie w przestrzeni przepływów – nawigacja satelitarna, geolokalizacja, sieci komórkowe i bezprzewodowy internet stają się równoległą do realnej turystyczną przestrzenią publiczną odwiedzanych miast. W ten sposób przepływy informacji kształtują turystyczną przestrzeń miejsc. Można się nawet zastanawiać, czy turyści w ogóle schodzą na ziemię w sensie fizycznym, czy jednak lewitują w miejskiej pseudoprzestrzeni napędzanej przez wirtualne chmury, a już niedługo poszerzoną rzeczywistość i internet rzeczy. W efekcie miejska przestrzeń turystów i przestrzeń mieszkańców, która jeszcze w nieco większym stopniu opiera się wpływom zglobalizowanej przestrzeni przepływów, jednocześnie nakładają się i różnią od siebie.

Geotagging nową kartografią

Za graficzne próby przedstawienia tego zjawiska służyć mogą mapy autorstwa Erica Fischera (ze wspomaganiem firmy badań ilościowych mediów społecznościowych GNID wykorzystujących protokół API). Mają one formę wirtualnych planów miast tworzonych na podstawie elektronicznej lokalizacji zdjęć publikowanych w dwóch fotograficznych aplikacjach społecznościowych Flickr i Picassa, a także elektronicznej lokalizacji wpisów w portalu społecznościowym Twitter. Rozróżnienie kolorystyczne lokalizacji zdjęć i wpisów wykonanych przez mieszkańców (kolor niebieski) i odwiedzających/turystów (kolor czerwony) pozwala stwierdzić występowanie sporych różnic przestrzennych między rozproszoną aktywnością mieszkańców, częściowo skupioną wokół mniej oczywistych i nowych walorów oraz infrastruktury oferowanej przez centra miast, a aktywnością gości, skoncentrowaną wokół najpopularniejszych i najbardziej znanych medialnie atrakcji turystycznych.

Uproszczeniem geotaggingu podyktowanym względami praktyczno-technicznymi jest przyjęcie, że turystą jest ta osoba, która umieszcza w badanych mediach społecznościowych zdjęcia lub wpisy z danego miejsca przez okres krótszy niż miesiąc, zmieniając następnie lokalizację na bardziej trwałą, domyślnie świadczącą o jej stałym miejscu zamieszkania. Mieszkańcem (lub ściślej rzecz biorąc, lokalsem, czyli członkiem lokalnej społeczności) jest osoba umieszczająca w mediach społecznościowych zdjęcia lub wpisy z danego miejsca przez okres co najmniej miesięczny. Należy podkreślić, że mapa aktywności tworzona na podstawie wpisów w portalu Twitter aktualizowana jest w sposób ciągły na podstawie skumulowanych baz danych wykorzystujących informacje zawarte w protokole API każdego tweeta. Codziennie baza zasilana jest 10 milionami zlokalizowanych wpisów, co w grudniu 2014 roku przyniosło łączną liczbę 6,3 miliarda oznaczeń lokalizacji.

Za bardziej ogólną próbę przedstawienia turystycznej przestrzeni miejsc można uznać wirtualną mapę świata Sightsmap publikowaną i aktualizowaną na bieżąco przez Google na podstawie elektronicznej lokalizacji miejsc zdjęć zamieszczanych w aplikacji Panoramio (przyjmując niemożliwe do zweryfikowania w praktyce założenie, że zdjęcia te wykonane zostały przez turystów) wraz z rankingiem najchętniej „publikowanych” miast świata tworzonym na bazie danych wykorzystywanych do budowy mapy.

Jako turyści składamy się z milionów tagów, postów, loginów, hasztagów, tweetów, lajków i udostępnień oraz spontanicznych zgód na udostępnianie danych. Wszyscy jesteśmy kartografami. Kartografami–amatorami.

Foto: The map by Sylwia Bartyzel, Unsplash, CC Zero.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s