Jaki jest udział turystów zagranicznych w miastach europejskich i polskich?

Piotr Zmyślony | 31 stycznia 2016

Miasta to największe węzły międzynarodowego ruchu turystycznego. Zalewają je zagraniczne fale podróżujących służbowo oraz uczestników różnego rodzaju spotkań, city-breakerów, turystów kulturowych, odwiedzających rodziny i znajomych, a także – co w tym przypadku ma istotne znaczenie – turystów tranzytowych, wpadających z samolotów na kilka godzin lub jedną noc. Jasne jest zatem, że turystów zagranicznych jest w nich bardzo dużo, a w wielu przypadkach więcej niż turystów krajowych. No właśnie, dużo, więcej, ale ile konkretnie? Jaki udział noclegów udzielonych cudzoziemców wskazuje, że miasto staje się międzynarodowe?

Nie wiem, czy ktoś oprócz mnie zastanawiał się nad tymi pytaniami, ale ja myślałem nad nimi dość często, to pewnie jakaś zawodowo-psychopatyczna przypadłość, nikt normalny nie chodzi przecież po ulicach lub nie pije porannej kawy zastanawiając się, jak wiele noclegów w Paryżu, Londynie czy Barcelonie udzielonych jest cudzoziemcom, a jak to wygląda w Poznaniu czy w Lublinie. Wreszcie postanowiłem to sprawdzić, wykorzystując raporty ECM tworzone pod redakcją fanatyka statystyki miejskiej Karla Wöbera oraz liczby mozolnie zbierane przez rzeszowski oddział GUS, który analizuje dane turystyczne. Traktujcie ten tekst jako wpis autoterapeutyczny, ja jednak przy okazji łudzę się, że tzw. branży turystycznej, a w szczególności menedżerom pracującym w di-em-osach czy miejskich conventions te informacje się przydadzą.

Czytaj dalej