Nie-miejsca: Dźwięk tygodnia – turystyczne symulakrum

Dźwięk tygodnia: turystyczne symulakrum Lalandia, Billund (Dania), 27.08.2017Zamożnym Europejczykom ciągle się marzy piasek, słońce i plaża, te wyprawy do krain all inclusive. Jednak jak tu jeszcze bardziej ich dopieścić? Ograniczyć te wszystkie ceregiele związane z lataniem, smarowaniem ciał kremami od słońca i robactwa? Czytaj dalej

Ile lokalnych DMO funkcjonuje w Europie?

panorama-427929_1920

Badania nad organizacjami zarządzającymi obszarami recepcji turystycznej (destination management organizations – DMO) obejmują najróżniejsze aspekty związane z funkcjonowaniem tych organizacji. Do najczęściej spotykanych zagadnień analizowanych przez naukowców można zaliczyć m.in. problemy finansowania organizacji, strukturę członkowską czy konkretne działania podejmowane przez te organizacje. Co ciekawe, w bardzo ograniczonym zakresie podejmuje się badań nad stanem liczebnym tych organizacji…

Czytaj dalej

Terramotourism: trzęsienie ziemi w Lizbonie

terramotourism

Turystyka jako kataklizm miejski. Taką tezę formułują anonimowi aktywiści zrzeszeni w ruchu Left Left Hand Rotation, filmując zmiany wywołane przez globalną machinę turystyczną w Lizbonie. W tym filmie nie ma narratora ani wywiadów z politykami i ekspertami, typowych dla klasycznego dokumentu. Mamy za to powolne kadry współczesnej Lizbony przeplatane rycinami z wielkiego trzęsienia ziemi, które zniszczyło stolicę Portugalii w listopadzie 1755 roku. Ładne porównanie.

W wielu europejskich miastach masowa turystyka nie ma dobrej opinii wśród mieszkańców, a nawet zdobywa coraz większe rzesze – łagodnie rzecz ujmując – zwolenników klęski. Ukazując światu zespół objawów jej rozwoju, aktywiści chętnie stosują analogie do znajomych danemu miastu klęsk. W Wenecji jest określana jako powódź, w Barcelonie jako zaraza, a w Lizbonie jako trzęsienie ziemi. Stąd tytuł filmu –  terremoto oznacza właśnie tą klęskę żywiołową.

Czytaj dalej

No Grandi Navi, czyli ruch anty(terr)turystyczny w Wenecji

Piotr Zmyślony | 27 wrzesnia 2016

To już nie są zwykłe protesty, to rage against the tourism machine. Wściekłość skierowana przeciw maszynie turystyki. Błędne koło jej rozwoju w Wenecji zatacza coraz szersze kręgi oraz wyznacza nowe, coraz bardziej niebezpieczne formy walki mieszkańców miasta z globalną gospodarką podróży. Nie bójmy się tego powiedzieć – w Wenecji narodził się obywatelski ruch antyturystyczny, którego członkowie przyjmują role antyterrorystów, traktują masową turystykę jak współczesny terroryzm hybrydowy, stosując coraz bardziej radykalne formy działania.

25 września 2016 roku przejdzie do historii miasta jako kolejny dzień zorganizowanego protestu (taki sam odbył się cztery lata temu) przeciw wielkim wycieczkowcom zalewającym Wenecję. Zalewającym podwójnie. Po pierwsze dosłownie, bo wywołują fale, które podmywają fundamenty stojących tu od wieków domów. Po drugie, zalewają w przenośni, wypluwając z siebie potoki wycieczkowiczów.

Czytaj dalej

Jaki jest udział turystów zagranicznych w miastach europejskich i polskich?

Piotr Zmyślony | 31 stycznia 2016

Miasta to największe węzły międzynarodowego ruchu turystycznego. Zalewają je zagraniczne fale podróżujących służbowo oraz uczestników różnego rodzaju spotkań, city-breakerów, turystów kulturowych, odwiedzających rodziny i znajomych, a także – co w tym przypadku ma istotne znaczenie – turystów tranzytowych, wpadających z samolotów na kilka godzin lub jedną noc. Jasne jest zatem, że turystów zagranicznych jest w nich bardzo dużo, a w wielu przypadkach więcej niż turystów krajowych. No właśnie, dużo, więcej, ale ile konkretnie? Jaki udział noclegów udzielonych cudzoziemców wskazuje, że miasto staje się międzynarodowe?

Nie wiem, czy ktoś oprócz mnie zastanawiał się nad tymi pytaniami, ale ja myślałem nad nimi dość często, to pewnie jakaś zawodowo-psychopatyczna przypadłość, nikt normalny nie chodzi przecież po ulicach lub nie pije porannej kawy zastanawiając się, jak wiele noclegów w Paryżu, Londynie czy Barcelonie udzielonych jest cudzoziemcom, a jak to wygląda w Poznaniu czy w Lublinie. Wreszcie postanowiłem to sprawdzić, wykorzystując raporty ECM tworzone pod redakcją fanatyka statystyki miejskiej Karla Wöbera oraz liczby mozolnie zbierane przez rzeszowski oddział GUS, który analizuje dane turystyczne. Traktujcie ten tekst jako wpis autoterapeutyczny, ja jednak przy okazji łudzę się, że tzw. branży turystycznej, a w szczególności menedżerom pracującym w di-em-osach czy miejskich conventions te informacje się przydadzą.

Czytaj dalej