Miejskie dzielnice turystyczne

Piotr Zmyślony | 21 grudnia 2015

Tibidabo, Barcelona by Héctor Martínez

Przestrzenie miast nie są jednolite pod względem atrakcyjności turystycznej. Tylko niektóre fragmenty przyciągają rzesze turystów, innymi napawają się tylko nieliczni, spragnieni wrażeń spoza “utartego szlaku” miejscy wyjadacze. W ten sposób w miastach tworzą się odizolowane symbolicznie – i także fizycznie, ale w niewielkim zakresie – strefy, w których poprzez długotrwałe zmiany funkcjonalne, a po części w wyniku decyzji i działań planistycznych, turystyka ma podstawowe znaczenie gospodarcze. Nazywane są one ogólnie dzielnicami, ale także dystryktami lub enklawami turystycznymi.

W literaturze funkcjonują zwroty oddające szczegółowo charakter takich dzielnic: dzielnice działalności rekreacyjnej (recreational business districts) i dzielnice działalności turystycznej (tourism business district) oraz centralna dzielnica turystyczna (central tourist district). Terminy te wprowadzili Getz (1993) i Maitland (2008). Z kolei Spirou (2011) wyróżnia pięć typów dzielnic turystycznych, z których dwa stanowią istotę miast i dlatego są adaptowane i wykorzystywane dla celów turystycznych, natomiast pozostałe trzy są tworzone bezpośrednio dla potrzeb rozwoju miejskiej gospodarki turystycznej.

Czytaj dalej

Witamy w slumsach

Natalia Piechota | 17 lutego 2014

Turyści odwiedzają miasta z rożnych powodów: chcą pozwiedzać, mają interesy do załatwienia, biorą udział w wydarzeniu kulturalnym lub sportowym… i można by tak wymieniać niemal bez końca. Ostatnimi czasy na tę listę trafił kolejny ciekawy motyw – oglądanie życia najbiedniejszych w slumsach. Idea jest prosta: pojechać niczym Angelina Jolie czy Bono do najuboższych dzielnic świata i zobaczyć na własne oczy, w jakich warunkach żyją tamtejsi mieszkańcy. Skoro gwiazdy tak robią, to dlaczego my nie możemy? O ile oczywiście nas na to stać.

A stać wielu. Jeżeli już jesteśmy w jednym z miast słynących ze slumsów (z reguły w czołówce wymienia się Nairobi, Delhi, Bombaj i Rio), wystarczy od kilku do kilkudziesięciu dolarów, żeby wziąć udział w wyjątkowym spacerze. W pakiecie mnóstwo atrakcji: rywalizacja głodujących dzieci o resztki jedzenia, „obiad” u kilkunastosobowej rodziny cisnącej się pod przerdzewiałym dachem z blachy falistej, widok karabinu maszynowego na każdym rogu (albo i częściej), a jak się uda to nawet śmierć na żywo. Plus oczywiście niezapomniane doznania zapachowe.

Wiele jestem w stanie zrozumieć. Że jest spora grupa osób, która uczestniczy w takich wycieczkach, żeby uwrażliwić się na życie innych. Żeby docenić to, co się samemu posiada. Żeby pomóc mieszkańcom slumsów, ponieważ część środków z tej formy turystyki do nich trafia (przynajmniej w założeniu). Rozumiem nawet, że znajdą się ludzie, którzy powielają pewne zachowania, żeby upodobnić się do celebrytów. Że są tacy, którzy ślepo podążają za modą (słonie na safari są passe, a slumsy top).

Ale jednego w żaden sposób nie jestem w stanie rozumem ogarnąć…

… pięciogwaizdkowego hotelu-slums.

Zgadza się – pięciogwiazdkowy hotel-slums. W RPA powstał taki obiekt, przypominający z zewnątrz prawdziwe slumsy. Ale tylko z zewnątrz. Blaszane dachy są szczelne, podłogi podgrzewane, w każdym budynku znajdują się łazienki z prysznicami, a ponadto goście do swojej dyspozycji mają Wi-Fi, restaurację oraz zabiegi spa. Na stronie hotelu zapewnia się również, że jest on znakomitym miejscem na organizację różnego rodzaju imprez. Wesele w slumsach? Właściwie dlaczego nie. Choć chyba nie brzmi to najlepiej, ale kto bogatemu zabroni?

Właściciele obiecują „true African experience”. Hotel z pewnością wywiera silne wrażenie, ale czy prawdziwe? Mam co do tego wątpliwości.

Na podstawie:
Chabierska A. (2013) Turystyka slumsowa, Gazeta.pl Podróże.
Leszczyński A. (2010) Zadeptani przez dobroczyńców, Wyborcza.pl.
Shanty Town (2014)

Globalizacja i turystyka w miastach: korzyści i zagrożenia [publikacja]

Zarys treści: W odróżnieniu od malejącej roli państw w procesie globalizacji, znaczenie i rola miast stale rosną. Globalny aspekt procesów turystycznych sprawia, że niektóre z aspektów funkcjonowania miast na rynku turystycznym mają bardziej intensywne natężenie i szerszy zakres – konkurencja, ochrona walorów kulturowych, zależność od podmiotów zewnętrznych, zapotrzebowanie na informację rynkową. W tych warunkach umiędzynarodowienie staje się główną opcją strategiczną rozwoju turystyki w miastach. Artykuł nawiązuje do rozważań zawartych w wybranych artykułach H.Leo Theunsa, a w sposób bezpośredni do pracy “Globalization and Tourism: Pros and Cons” [Theuns 2008]. Do omawianych przez Theunsa ekonomicznych efektów zjawisk i procesów powstających na osi globalizacja–turystyka, dodano trzeci element, jakim są miasta i ich rola we współczesnej gospodarce światowej, w tym na rynku turystycznym.

(…) Mając na uwadze zróżnicowaną strukturę odbiorców oraz włączenie turystyki do zakresu konsumpcji kultury i rozrywki miejskiej, jasne stają się przyczyny rosnącej konkurencji pomiędzy miastami w zakresie kreowania nowych przestrzeni i obiektów, mających na celu zwiększenie opcji spędzenia czasu wolnego. Dziembowska-Kowalska i Funck [2000] wskazują, że nagromadzenie i poziom atrakcyjności walorów i usług publicznych, pomimo że nie jest źródłem wysokich bezpośrednich zysków i dochodów w skali miasta, kreuje korzyści zewnętrzne w innych sektorach lokalnej gospodarki. Ponadto wpływa na decyzje przedsiębiorstw dotyczących tego, gdzie inwestować lub na decyzje wysoko wykwalifikowanych pracowników i kadr zarządzających dotyczące tego, gdzie mieszkać i pracować [Dziembowska-Kowalska i Funck 2000]. Budowa nowoczesnych muzeów, stadionów, centrów kongresowych i kulturalnych, parków rozrywki, organizacja wielkich imprez, rewitalizacja całych kwartałów i dzielnic, to tylko niektóre inicjatywy będące powszechnym narzędziem podniesienia atrakcyjności turystycznej. Miasta nieustannie rozszerzają swoją ofertę turystyczną, przedstawiają odwiedzającym i mieszkańcom nowe możliwości spędzania wolnego czasu oraz rewitalizują i wzbogacają klasyczne atrakcje turystyczne. Dążą do tego, aby goście korzystali zarówno z atrakcji historycznych, jak i współczesnych obiektów [Aleksandrova i inni 2011, s. 149; Clark 294; Maitland, Newman 2009a, s. 11].

W tej rywalizacji prym wiodą właśnie wielkie metropolie, które i tak są wyjątkowo bogate w tego typu obiekty i infrastrukturę, a dodatkowo mają też największe możliwości finansowania wielkich inwestycji. Biorąc pod uwagę międzynarodowe doświadczenie turystów, z tego swoistego “wyścigu zbrojeń kulturalno-rozrywkowych” wypadają miasta mniejsze, mające status centrów regionalnych. Pomimo, że mają one bogate walory kulturowe i/lub należycie rozwiniętą infrastrukturę biznesową i turystyczną, nie są w stanie zapewnić dostatecznie szerokiego wachlarza możliwości spędzenia wolnego czasu, w porównaniu do czołówki miast światowych. Globalizacja poszerza zatem przepaść pomiędzy silnymi światowymi miastami turystyki a innymi ośrodkami turystyki miejskiej. W tych warunkach jedyną drogą budowania swojej przewagi konkurencyjnej tych drugich jest nie tyle wznoszenie coraz większych lub bardziej spektakularnych obiektów, ale skuteczne wyróżnienie się. Mniejsze miasta muszą wyróżniać się innowacyjnością i kreatywnością. Jak podkreślają Maitland i Newman, “to jest dowód na globalizację – odróżnienie się stało się głównym atutem konkurencji ekonomicznej” [2009b, s. 137].

Słowa kluczowe: globalizacja, internacjonalizacja, miasto, turystyka miejska, światowe miasta turystyki.

Zmyślony P. (2011). Globalization, Tourism and Cities: Pros and Cons, „Folia Turistica” 25(1), special edition: „The Master Classes”, 299-312. [PDF]

Zmyślony P. (2011). Globalizacja i turystyka w miastach: korzyści i zagrożenia, „Folia Turistica” 25(2), 329-342. [PDF]