ZMYŚLONY TURYSTA

Za podróżowaniem tęsknią tylko neurotyczni drobnomieszczanie

Proszę się na mnie nie gniewać, ale dla mnie podróżowanie to czyste szaleństwo. Pan wybaczy, Antonie Pawłowiczu, ale według mnie ludzie z wyrobionym smakiem nie podróżują. Istnieją dwie grupy ludzi odrzucających podróżowanie jako takie i zasługujących na szacunek. Po pierwsze, mowa tutaj o ludziach, którzy są w pełni pogodzeni ze sobą. Czy sadzi pan, że buddyjski mnich, medytujący w rozrzedzonym powietrzu i rozważający istotę wszechświata, uważa fakt, że nigdy w życiu nie widział naszego miasteczka, za jakąkolwiek stratę? Po co by mu to było? Kant też przez całe życie nie ruszył się z Królewca. Jeśli wszyscy ci podróżnicy przywiozą ze swoich podróży coś przynajmniej w połowie tak sensownego, jak „Krytyka czystego rozumu”, również zacznę podróżować – powiedział Szykulin i zamilkł, dolewając zdziwionemu Czechowowi herbaty.

Czytaj dalej →

Zwykły wpis
ZMYŚLONY TURYSTA

Przemysł turystyczny według Michela Houellebecqa

igor-ovsyannykov-284219

Jesień, odruchowo wracam do Houellebecqa. Platforma jest – poza innymi interpretacjami – powieścią na wskroś turystyczną. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że branżową. Houellebecq opisuje w niej nie tylko szeroko pojęte uroki konsumpcji turystycznej, ale odtwarza marketingowy proces tworzenia pakietów produktowych. Od pomysłu do ostatecznej, nomen omen, fazy cyklu życia.  Czytaj dalej →

Zwykły wpis
ZMYŚLONY TURYSTA

Richard Florida: jazda na rowerze jest doświadczeniem wielowymiarowym

IMG_3118 copy

Niezawodny i emanujący kreatywnością Richard Florida, na 188 stronie:

(…) Jazda na rowerze jest doświadczeniem wielowymiarowym. Długa przejażdżka stanowi połączenie wysiłku fizycznego, prób sprostania kolejnym wyzwaniom, uczucia ulgi, odkrywania i budowania więzi z naturą. Koncentrując się na pedałowaniu, chwytasz rytm i płyniesz z nurtem jazdy. Z umysłu usuwasz absolutnie wszystko, co absorbowało twoją uwagę – pozbywasz się zbędnego balastu. Umysł oczyszcza się i będzie go można wypełnić na nowo. Tymczasem ciało – kluczowa infrastruktura podtrzymująca pracę umysłu – odnawia się. Docierające do zmysłów bodźce są niesamowite – bez prędkości i ryku pojazdu silnikowego można naprawdę zobaczyć i usłyszeć świat. Kiedy w trakcie jazdy zaczniesz głęboko oddychać, poczujesz zapach świata: wilgotna ziemia na wsi, świeże liście, trawa. Pojawia się jeszcze jeden czynnik – satysfakcja, że udaje nam się coś osiągnąć; radość, jaka płynie ze świadomości, że poruszamy się z najwyższą prędkością, z jaką jest w stanie poruszać się człowiek wykorzystujący własną energię (ponad 30 mil na godzinę na płaskim terenie, ponad 50 mil na godzinę przy zjeździe z góry); zadowolenie towarzyszące zdobywaniu jednego z długich, piekielnie ciężkich pasm górskich w pobliżu Pittsburgha.

Teraz najważniejsze:

Zastanówcie się też przez chwilę nad naturą samego aktu napędzania roweru. Poruszanie nogami w górę i w dół przekładające się na gładkie obroty kół mocno przypomina hipnotyzujący, niemalże mistyczny mechanizm działania tak ukochanego przez nas silnika spalinowego: gwałtowne ruchy w górę i w dół tłoków wprawiających wał korbowy w ruch obrotowy. Tyle tylko, że na rowerze to my jesteśmy siłą sprawczą. I sami czujemy, jak koła wprawiane są w ruch. Nie ma wątpliwości co do tego, że motocykle oferują niepowtarzalne doznania. Jestem pewien, że siedzenie okrakiem na motorze i kontrolowanie potężnego silnika między nogami może dawać olbrzymią satysfakcję. Kiedy jednak wsiadam na rower i sam staję się silnikiem, jest to doświadczenie, w wyniku którego zmiany zachodzą we mnie. Jest to doznanie kreatywne.

Koniec cytatu.


Florida, R. (2012). Narodziny klasy kreatywnej, przeł. T. Krzyżanowski, M. Penkala, Wyd. Narodowe Centrum Kultury, Warszawa.

Foto: zmyslonyturysta

Zwykły wpis