PUBLIKACJE

Międzynarodowe aspekty rozwoju turystyki w mieście: Studia Oeconomica Posnaniensia 2014, vol. 2, no. 3 (264)

Piotr Zmyślony

SOEP_2014_3

Studia Oeconomica Posnaniensia 2014, vol. 2, no. 3(264), Międzynarodowe aspekty rozwoju turystyki w mieście, redaktor tematyczny: Piotr Zmyślony.

SPIS TREŚCI

Wprowadzenie (Piotr Zmyślony)

CZĘŚĆ 1

  1. Piotr Zmyślony, Turystyka w procesie internacjonalizacji miast
  2. Bartłomiej Walas, Znaczenie logo miast w rozpoznawalności miejsca docelowego
  3. Tomasz Napierała, Maciej Adamiak, Odległość od centrum miasta jako determinanta cen usług hotelowych
  4. Katarzyna Czernek, Innowacje w turystyce miejskiej oraz determinanty ich rozwoju
  5. Hubert Igliński, Transport w turystyce wobec szczytu wydobycia ropy naftowej
  6. Piotr Zmyślony, Grzegorz Leszczyński, Identyfikacja sieci powiązań w miejskiej turystyce biznesowej
  7. Natalia Piechota, Wpływ organizacji imprez sportowych na rozwój turystyki miejskiej na przykładzie turniejów tenisowych
  8. Andrzej Szymkowiak, Portale zakupów grupowych jako narzędzie promocji turystyki miejskiej w formie city break

CZĘŚĆ 2: STUDIA PRZYPADKÓW

  1. Armin Mikos von Rohrscheidt, Zachowania i preferencje turystów zagranicznych korzystających z usług przewodników w Poznaniu w latach 2011-2013
  2. Sylwia Górecka, Uczelnia wyższa jako podmiot na miejskim rynku spotkań: przykład Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
  3. Ewa Markiewicz, Marta Resiak-Urbanowicz, Kształtowanie wizerunku przedsiębiorstwa w internecie na przykładzie Międzynarodowych Targów Poznańskich

Czytaj dalej

Zwykły wpis
SPOTKANIA WYDARZENIA EVENTY, WOKÓŁ SPORTU

Tenis vs. pogoda

Natalia Piechota | 7 września 2014

Tenisiści rywalizują między sobą i walczą ze swoimi słabościami, a organizatorzy turniejów muszą się czasem zmagać z najgorszym wrogiem, który zazwyczaj jest ich sprzymierzeńcem – z pogodą. Najgorszym, ponieważ przez niekorzystne warunki atmosferyczne mają przeciwko sobie zawodników, kibiców, sponsorów, stacje telewizyjne i wszystkich innych, którym zależy na rozegraniu meczów według harmonogramu. Najgorszym mimo, że wszyscy już przywykli, że w Melbourne męczą upały, w Londynie pada, a w Nowym Jorku wieje…

Rain delay USO

Największą zmorą tenisowych działaczy jest deszcz. Przyjęło się, że wietrzne warunki stanowią weryfikację umiejętności technicznych graczy, a upały sprawdzają ich przygotowanie kondycyjne. O ile jednak, mecze są przerywane jedynie przy bardzo wysokich temperaturach lub silnym wietrze, o tyle nawet parę kropli na szybkich kortach (trawiastych i o nawierzchni twardej) od razu oznacza przerwę w grze. Wymaga tego bezpieczeństwo tenisistów, którzy łatwo mogą się poślizgnąć i nabawić kontuzji. Jeżeli opady trwają dłużej konieczne są zmiany w ustalonym planie gier. Na Wimbledonie i Australian Open już częściowo uporali się z tym problemem, ponieważ w obu przypadkach nad centralnymi arenami zamontowano rozsuwane dachy. Dzięki temu w trakcie trwania turnieju przynajmniej na jednym korcie mecze mogą być rozgrywane bez przeszkód bez względu na warunki pogodowe.  Czytaj dalej

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA, SPOTKANIA WYDARZENIA EVENTY, TRENDY INNOWACJE

Mega eventy, turystyka i zdrowie czyli igrzyska zarazków

Piotr Zmyślony | 14 lutego 2014

Globalna turystyka to potencjalne zło, które być może czai się teraz w zaułkach soczijskiej wioski olimpijskiej. Oprócz turystów, wielkie imprezy goszczą międzynarodowe ekipy bakterii, mikrobów i zarazków, przygotowane do najtrudniejszych tras zjazdowych i warunków pogodowych. Skupienie ich w jednym miejscu, a następnie rozjechanie po całym świecie w organizmach nowych właścicieli, może spowodować pandemię mknącą szybciej od Matthiasa Mayera na stoku Krasnej Polanie. Organizacja mega eventu niesie za sobą duże ryzyko zdrowotne, globalny biohazard. Trzeba nauczyć się tego, jak z nim walczyć.

Gdy oglądaliśmy, jak Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch i Zbigniew Bródka suną, by widowiskowo zgarnąć złote medale w Soczi, nie wiedzieliśmy, że już w trakcie ostatnich letnich igrzysk w Londynie przeprowadzono naukowy test systemu o nazwie Bio.Diaspora. Chodziło o to, aby zawczasu przewidywać, jakimi szlakami komunikacyjnymi mogą poruszać się po świecie zarazki, mogące być przyczyną wybuchu wielkiej epidemii. Naukowcy pod przywództwem epidemiologa Kamrana Khana z uniwersytetu w Toronto, którzy stworzyli system, otrzymywali na bieżąco informacje o tym, skąd przybywają i dokąd odlatują cudzoziemcy korzystający z londyńskich lotnisk. Dane te trafiały do modelu komputerowego, który budował scenariusze rozwoju sytuacji w przypadku pojawienia się na świecie groźnego ogniska epidemii, aby następnie pomóc w zatrzymaniu tych zarazków, zanim rozprzestrzenią się one po całym świecie. Khan uważa bowiem, że globalne mega eventy, w tym igrzyska olimpijskie, powinny się znajdować pod szczególną osłoną epidemiologiczną.

Grupa Khana współpracuje z serwisem HealthMap prowadzonym przez zespół epidemiologów z Children’s Hospital w Bostonie. Monitorują oni na bieżąco serwisy agencji informacyjnych oraz strony internetowe w kilkunastu językach, szukając wszelkich informacji mogących wskazywać na pojawienie się ogniska epidemii wśród ludzi i zwierząt. Komunikaty są natychmiast publikowane na stronie www.promedmail.org, a podejrzane tropy niezwłocznie weryfikuje Światowa Organizacja Zdrowia. Ostatni wpis pochodzi z wczoraj i dotyczy pojawienia się koronawirusów (wiecie, to te, które posiadają otoczkę oraz pojedynczą nić RNA o symetrii helikalnej i dodatniej polarności) wykrytych u wielbłądów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mało tego, także wczoraj wykryto pryszczycę, i to w Rosji, na szczęście wśród zwierząt racicowych, ale tym razem wirusy nie muszą przekraczać granicy. Kto wie, jak szybko mogą one dotrzeć na areny zmagań naszych olimpijczyków. Globalnym zagrożeniom można, jak widać, przeciwstawić globalne narzędzie, jakim jest Internet.

Jak pisze Andrzej Hołdys w Gazecie Wyborczej, impulsem do rozpoczęcia prac nad modelem była epidemia SARS w 2003 r. Była ta pierwsza infekcja rozwleczona po całej planecie dzięki komunikacji lotniczej. Nieznana wcześniej choroba pojawiła się pod koniec 2002 r. w południowych Chinach, a w świat wystartowała kilka miesięcy później w Hongkongu – jednym z najważniejszych miast Azji z lotniskiem o globalnym znaczeniu. Zainfekowane osoby wsiadały do samolotów lecących w różne strony świata, wioząc ze sobą niebezpieczny, choć mikroskopijny ładunek. Po drodze zarażały wirusami innych pasażerów, którzy po opuszczeniu lotniska przekazywali chorobę następnym osobom. Ostatecznie na zespół ostrej niewydolności oddechowej (czyli właśnie SARS) zachorowało ok. 8 tys. osób, a zmarło – około tysiąca. W Kanadzie zanotowano 44 zgony. Chorobę przywieźli pasażerowie samolotów lądujących w Vancouver i Toronto. Koszty powstrzymania epidemii w najbardziej zagrożonej prowincji Ontario oszacowano na miliard dolarów. Wielokrotnie większe były straty ekonomiczne.

Międzynarodową renomę Khan i jego współpracownicy zdobyli w 2009 r., gdy na podbój świata wyruszyły wirusy świńskiej grypy H1N1. Z pomocą swojej komputerowej szklanej kuli naukowcy trafnie przewidzieli, co zrobią zarazki w następnych tygodniach. Wyniki symulacji za pomocą Bio.Diaspory mówiły, że zarazek będzie się przemieszczał się błyskawicznie, korzystając z komunikacji lotniczej. Rzeczywiście podróż dookoła świata odbył w mniej niż 80 dni. Dwa tygodnie od zidentyfikowania pierwszego przypadku w USA był już w Nowej Zelandii, Izraelu i kilku krajach europejskich. Po miesiącu mapa jego odwiedzin obejmowała 76 krajów. – Ekspansja tego mikroba uświadomiła nam, że dzięki samolotom groźne zarazki mogą w ciągu paru dni dotrzeć na drugi koniec globu. A kiedy już przenikną przez lotniskowy kordon sanitarny, łatwo jest stracić nad nimi kontrolę, szczególnie w dużych skupiskach ludności – mówi Khan.

Sprawa jest aktualna także dziś. Rozprzestrzeniania epidemiologicznego zła nie powstrzyma nawet mróz, którego w Soczi nie ma, ponieważ mamy pierwsze na świecie zimowo-letnie igrzyska olimpijskie. Najbardziej cieszą się z tego wirusy i bakterie na całym świecie. Ciekawe, ile z nich przyleciało, przyjechało i przypłynęło do Rosji. Bez zaproszenia.

Na podstawie: Hołdys A. (2012). Kibice, pielgrzymi i ich mikroby, „Next – magazyn przyszłości” 8/2012; (także: Zagrożenie epidemią? Zarazki też lecą na igrzyska, wyborcza.biz, 06.08.2012)

Zwykły wpis