No Grandi Navi, czyli ruch anty(terr)turystyczny w Wenecji

Piotr Zmyślony | 27 wrzesnia 2016

To już nie są zwykłe protesty, to rage against the tourism machine. Wściekłość skierowana przeciw maszynie turystyki. Błędne koło jej rozwoju w Wenecji zatacza coraz szersze kręgi oraz wyznacza nowe, coraz bardziej niebezpieczne formy walki mieszkańców miasta z globalną gospodarką podróży. Nie bójmy się tego powiedzieć – w Wenecji narodził się obywatelski ruch antyturystyczny, którego członkowie przyjmują role antyterrorystów, traktują masową turystykę jak współczesny terroryzm hybrydowy, stosując coraz bardziej radykalne formy działania.

25 września 2016 roku przejdzie do historii miasta jako kolejny dzień zorganizowanego protestu (taki sam odbył się cztery lata temu) przeciw wielkim wycieczkowcom zalewającym Wenecję. Zalewającym podwójnie. Po pierwsze dosłownie, bo wywołują fale, które podmywają fundamenty stojących tu od wieków domów. Po drugie, zalewają w przenośni, wypluwając z siebie potoki wycieczkowiczów.

„No Grandi Navi”, czyli „Nie dla wielkich statków” to główny slogan protestu, który definiuje jeden z głównych problemów przerostu turystyki w tym historycznym mieście. Setki ludzi w łódkach i gondolach – śpiewając zaangażowane, antyturystyczne, „powstańcze” serenady – wypłynęły do Canale delia Giudecca uniemożliwiając wpłynięcie wielkim statkom pasażerskim do niedawno rozbudowanego portu pasażerskiego. Oprócz głównego hasła mieli w zanadrzu inne petycje, wyrażane słownie lub na transparentach, skierowane do obserwujących i robiących im zdjęcia turystów (to paradoks współczesnej turystyki – manifestanci stali się dodatkową „atrakcją”, uwidocznioną i rozesłaną na zdjęciach w sieciach społecznościowych przez masowych turystów). Z ich gestów wykonywanych jedną ręką, a nawet jednym palcem, wynikało, że nie są zadowoleni z odwiedzin wycieczkowiczów. To był akt wściekłości w stosunku do turystyki.

Na filmach wrzucanych do mediów społecznościowych taka forma protestu wygląda bardzo medialnie (zestawienie wielopiętrowego statku z gondolami pływającymi obok jego burty robi duże wrażenie) i może się wydawać atrakcyjne („coś się dzieje, walczymy, gueurilla miejska”), ale ja widzę przede wszystkim desperację, która wywołuje akcje niebezpieczne dla zdrowia i życia manifestantów. Nie zdziwię się, gdy w najbliższej przyszłości usłyszymy o bezpośrednich ofiarach walki z masową turystyką. Brzmi paradoksalnie, ale już nie jest nieprawdopodobne.

Protest gondolowy nie jest jedyną odsłoną błędnego koła rozwoju turystyki w Wenecji. Podaż turystyczną zalewa powódź tanich apartamentów podpiętych pod Airbnb, które ekonomicznie „wypychają” z pięknej starówki ostatnich, opornych wobec przemysłu turystycznego mieszkańców (wbrew – chyba pisanym na zamówienie – bezrefleksyjnym artykułom przekonującym, że ekonomia współdzielenia zbawi Wenecję).

Mniej zajmująca, ale najważniejsza i najostrzejsza walka trwa na najwyższych szczeblach politycznych: narodowym i ponadnarodowym. W lipcu tego roku Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO wstrzymał się z decyzją wpisania Wenecji na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu (World Heritage in Danger), czego konsekwencją byłaby konieczność natychmiastowego opracowania dla miasta programu naprawczego i monitorującego stan konserwacji, co wiązałoby się z kolei z natychmiastowym zahamowaniem lukratywnego dla wielkich korporacji światowych biznesu wycieczkowego. Rząd włoski robił wszystko, uruchamiając wszelkie kanały dyplomacji, aby przesunąć to głosowanie na 2017 rok. Udało mu się, mimo miażdżącego raportu oceniającego stan działań konserwacyjnych w Wenecji, przygotowanego przez międzynarodowych ekspertów z pomocą lokalnych ruchów obywatelskich. Wielki biznes turystyczny odetchnął z ulgą. I to rozwścieczyło mieszkańców. Wyszli, tym razem nie na ulicę, ale na lagunę. Trwa zażarta walka o Wenecję.

– – –

Fot. Juergen Oster, CC0 Public Domain

3 thoughts on “No Grandi Navi, czyli ruch anty(terr)turystyczny w Wenecji

  1. Pingback: Terramotourism: trzęsienie ziemi w Lizbonie | turystyka w mieście

  2. Pingback: „Welcome to the Jungle” kontra „Paradise City”, czyli słów kilka o problemach i propozycjach zmian w turystyce miejskiej | turystyka w mieście

  3. Pingback: Miasta kontra Airbnb: kiedy wszystko inne zawiedzie, odwołaj się do mieszkańców | turystyka w mieście

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s