Przedsiębiorcy turystyczni o współpracy z ROT i LOT

Na kondycję polskiej branży turystycznej często się narzeka. Robią to zarówno osoby spoza branży, ale działający w systemie POT-ROT-LOT, ale nie brakuje także negatywnych ocen wewnętrznych. Wśród narzekających dominują opinie o tym, że przedsiębiorcy turystyczni są niezorganizowani, niechętni do zrzeszania się i współpracy, krótkowzroczni, niecierpliwi, a przede wszystkim roszczeniowi. Na pewno? Czytaj dalej

Identification of Leadership in Emerging Tourist Destinations [publikacja]

Piotr Zmyślony

Purpose – Developing destinations miss well-established networking structures and management experiences. The greatest impact on their success is made by the most active stakeholders who are able to pool and mobilise partners and coordinate their efforts to realise common goals. Thus, the purpose of the paper is to propose a method of identifying and evaluating leadership potential of stakeholders in emerging tourist destinations; and to verify this method in three Polish destinations.

Design/methodology/approach – The research is based on a stakeholders’ potential analysis and the network approach. To identify destination leadership, the method – adapted from an axiological analysis of regional development participants – is used and verified in rural, coastal and mountain destinations in Poland. An in-depth analysis of stakeholders representing the public, private and non-profit sectors is conducted to assess their leadership potential. Ultimately, 183 interviews were conducted.

Findings – Based on literature review, five dimensions of destination leadership were identified: networking capability, analytical abilities, impact capability, economic potential, and legitimacy. In emerging destinations, the most influential stakeholders are characterised by strong impact, analytical leadership capabilities and legitimacy.

Research limitations/implications – The paper provides insights into destination leadership discussion and research. The limited number of verification cases and limited qualitative data analysis could be seen as its limitation.

Practical implications – Emerging destinations have incomplete leadership. An imbalanced structure of destination leadership may have serious consequences on stability and development of destinations; it also affects the process of identification of potential leaders.

Zmyslony, P. (2014). Identification of Leadership in Emerging Tourist Destinations, „Tourism Review”, Vol. 69 Iss: 3, 173-186.

Kryzys krymski a turystyka cz.2

Natalia Piechota | 6 marca 2014

Nikogo nie trzeba przekonywać, że konflikt na linii Ukraina-Rosja wiąże się z poważnymi konsekwencjami politycznymi i gospodarczymi, nie tylko dla tych dwóch bezpośrednio zaangażowanych państw. Wahania cen ropy, spadki na giełdach, rozmowy, deklaracje i decyzje polityczne na szczeblu międzynarodowym, to tylko część skutków obecnej sytuacji, najintensywniej nagłaśnianych przez media. W całym tym zamieszaniu cierpi także turystyka i to nie tylko na Krymie.

Bez wątpienia krymska gospodarka turystyczna ucierpi najmocniej, ponieważ półwysep stanowi aktualnie główną scenę dramatu, a ze względu na silne uzależnienie od napływu turystów kryzys dotknie całą lokalną gospodarkę. Trudności mogą jednak objąć również inne państwa, a w szczególności touroperatorów i przewoźników organizujących wyjazdy na Krym, Ukrainę oraz do Rosji. Polski MSZ apeluje, aby powstrzymać się od podróży na Ukrainę. W 4-stopniowej skali:

  1. Zachowaj zwykłą ostrożność
  2. Ostrzegamy przed podróżą
  3. Nie podróżuj
  4. Opuść natychmiast

ogłoszono wariant 3., a za obszary szczególnie niebezpieczne uznano obwody: charkowski, chersoński, dniepropietrowski, doniecki, Autonomicznej Republiki Krym, ługański, mikołajowski, odeski, zaporoski i m. Sewastopol. Ukraina nie jest co prawda najchętniej wybieranym kierunkiem podróży Polaków, ale i tak wg Instytutu Turystyki w 2012 r. kraj ten odwiedziło ok. 150 tys. naszych rodaków (podobnym zainteresowaniem cieszyła się Dania, Irlandia i Norwegia). Co istotne, jednym z dominujących celów wyjazdów były sprawy służbowe, a więc wiele polskich przedsiębiorstw spoza turystyki wiązały relacje handlowe z partnerami zza wschodniej granicy i prowadzone przez nich biznesy mogą znacząco ucierpieć na kryzysie. Z kolei biura podróży nie powinny doznać takiego uszczerbku, jak miało to miejsce w przypadku zaognionej sytuacji w Egipcie. Z pewnością nie można uznać Ukrainy za główny kierunek wakacyjnych wojaży, ale wielu touroperatorów ma ofercie wycieczki do Lwowa, Kijowa czy na Krym. Część biur decyduje się już na odwołanie zaplanowanych wyjazdów, w obawie o bezpieczeństwo swoich klientów.

Dodatkowo, w zaistniałej sytuacji kluczowego znaczenia nabiera poprawność polityczna w relacjach polsko-ukraińsko-rosyjskich. Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna wstrzymała planowaną na najbliższy czas akcję promocyjno-informacyjną, skierowaną do mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego. Pragnąc zachęcić sąsiadów do wizyty w Gdańsku i na Pomorzu przygotowano szereg atrakcji, zniżek i pakietów na weekend 7-9 marca. Oferta zostanie udostępniona turystom zgodnie z planem, ale zrezygnowano z intensywnej promocji wydarzenia, aby nikogo nie urazić. Mówi się, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – na konfliktach militarnych tracą wszyscy.

Kryzys krymski a turystyka

Piotr Zmyślony | 4 marca 2014

W narastającym z dnia na dzień i z godziny na godzinę politycznym i militarnym napięciu wokół półwyspu Krymskiego łatwo zagubić to, że stawką w tym konflikcie jest przemysł turystyczny, który stanowi koło zamachowe całej gospodarki regionu.

W przekazach medialnych na pierwszy plan wysuwa się militarne podłoże konfliktu. W Sewastopolu stacjonują dwie dywizje rosyjskiej marynarki wojennej liczące razem 22 tysiące żołnierzy. Tradycja ich pobytu sięga osiemnastego wieku, zdążyli się już na tyle zadomowić, że trudno sobie wyobrazić ich wyprowadzkę. Jednak niezidentyfikowani żołnierze będący „lokalnymi siłami samoobrony” biorą także udział w przeciąganiu liny o najbardziej atrakcyjny i dochodowy region turystyczno-wypoczynkowy w postradzieckim świecie.

Według krymskiego Ministerstwa Uzdrowisk i Turystyki na półwyspie działa około stu dużych obiektów noclegowych, 4,5 tysiąca małych prywatnych hoteli, 15 tysięcy restauracji, kafejek i barów oraz około 20 tysięcy kwater turystycznych i drugich domów, największa na czarnomorskim wybrzeżu. Oficjalne statystyki wyłapują rocznie 6 milionów turystów, a musimy pamiętać o szarej strefie, zawsze obecnej w turystyce, a w tym wypadku wzmocnionej postradziecką specyfiką. Gospodarka turystyczna generuje około 40 mld hrywien rocznie, a więc 4 mld dolarów – żeby ocenić, jak bardzo zdominowała ona gospodarkę, napomknę tylko, że w 2012 roku PKB Krymu wyniósł 4,3 mld dolarów. Obecnie ponad 77 proc. mieszkańców autonomii uważa sferę usług za główne lub dodatkowe źródło dochodu. Klasyczna monokultura turystyczna.

Półwysep Krymski to centrum klasycznej turystyki wypoczynkowej i uzdrowiskowej, także w wydaniu luksusowym. Baza sanatoryjna liczy ponad 250 obiektów, przede wszystkim w Jałcie i Eupatorii. Z kolei Sewastopol przyciąga swoją bogatą historią wojenną oraz współczesnymi obiektami wojskowymi, Ałuszta nocną rozrywką, a do tego warto dorzucić miasto-ogród Bakczysaraj. Ponadto Krym to winnice, krajobraz wyjęty z Toskanii lub Kalifornii, zmieszany z dziedzictwem tureckim i greckim, w którym można wypocząć „po carsku”, co zresztą carowie robili – Aleksander II i Aleksander III oraz Mikołaj II – a także radzieccy partyjni gospodarze (ostatni z nich – Michaił Gorbaczow – był tu internowany). Dodajmy do tego ciągle widoczną i odczuwaną radziecką nostalgię, klimat współczesnego brutalnego disco oraz elementy „militarnej architektury”, a wyjdzie nam całkiem dziwaczny mix.

Krym upodobali sobie „nowi Ruscy” z Sankt Petersburga oraz Moskwy. Jak pisze Wacław Radziwinowicz, Rosjanie nazywają go jedwabnym półwyspem i odwiedzają go najchętniej wczesną jesienią, po przepełnionym i gorącym sezonie letnim, w czasie winobrania. Przyjeżdżają ich tutaj co roku 2 miliony, a więc 25-30% wszystkich odwiedzających (turystów z Ukrainy jest zdecydowanie więcej – około 60%). Jest także druga strona medalu – po roku 2005, kiedy zniesiono obowiązek wizowy, Krym doświadcza zalewu turystów z Europy. Jak bardzo poważnie Unia Europejska traktowała Krym jako swoją przyszłościową destynację niech świadczy fakt finansowania przez nią w 2011 roku projektu pt. „Dywersyfikacja i Wsparcie Rozwoju Krymskiej Turystyki”. Cel był prosty: stworzenie podstaw do zrównoważonego rozwoju oraz poprawy konkurencyjności i jakości krymskiej oferty turystycznej, wszystko po to, aby przyjeżdzający tu Europejczycy mogli liczyć na standardy obsługi, do którego przywykli.

Biorąc pod uwagę to, że region żyje praktycznie z obsługi turystów, można się zastanawiać, czy na pewno jest tak, jak podają media, że Rosjanie, którzy stanowią około 65% mieszkańców Krymu, tak jednoznacznie i ochoczo opowiadają się za przyłączeniem do Rosji. Stracą wtedy dostęp do perspektywicznego rynku europejskiego. W drugim przypadku, tracą Rosjan.

Jedno jest pewne – lepiej już było, skutki obecnego konfliktu mogą wykrwawić krymską gospodarkę turystyczną. Jak dramatyczna jest sytuacja świadczy to, że dziś, we wtorek, w tym samym dniu, w którym po raz pierwszy od czasu kryzysu przemówił Władimir Putin, konferencję prasową zwołał także Aleksander Lijew, Minister ds. Uzdrowisk i Turystyki. Pomimo tego, że robił dobrą minę do złej gry apelując: „jest tu absolutnie spokojnie – wszystkie władze lokalne i policja pracują jak zwykle, a komunikacja, sklepy i stancje benzynowe działają bez zarzutu”; przyznał, że szykuje się na najgorsze wyniki od wielu lat. Z tego względu ogłosił plan ratunkowy dla turystyki: obniżenie cen, organizację press tours dla zagranicznych dziennikarzy oraz nowe inwestycje turystyczne.

Konferencja Ministra potwierdza podstawową prawdę – turystyka to barometr polityczny z natychmiastowym czasem reakcji. Pojawienie się niezidentyfikowanych żołnierzy powoduje panikę na rynkach emisyjnych i masowe odwoływanie większości urlopów na półwyspie. Od początku roku Krym odwiedziło 100 tysięcy turystów, około 10% mniej niż w dwóch pierwszych miesiącach 2013 roku. Teraz zapowiada się kompletny paraliż. Konferencja Putina wywołała międzynarodowe echo, relację z konferencji Lijewa przeczytali nieliczni, zapaleni w temacie branżowcy.

Z turystycznego punktu widzenia jest pewne – będzie źle. Na razie wygląda na to, że Putin po prostu Krym sobie zabrał i ten stan zawieszenia może trwać bardzo długo. No i może okazać się, że w tej konfiguracji krymska gospodarka turystyczna to papierowa potęga, zależna od źródeł surowców i energii, i nie jest to osławiony gaz. Półwysep cierpi na niedostatek wody pitnej, o wiele gorsze jest jednak to, że działające tu elektrownie dostarczają zaledwie 10% prądu. I w tym wypadku to Ukraina, a nie Rosja, może nagle zgasić światło.