MiASTA I TURYSTYKA, RANKINGI

W kolejce po miejski rower

Piotr Zmyślony | 20 sierpnia 2014

Cel rewolucji rowerowej, jaka opanowuje miasta na całym świecie, jest czysto ekonomiczny – oszczędność czasu i pieniędzy w odniesieniu do każdego mieszkańca oraz całych miejskich gospodarek. Kluczem do osiągnięcia celu jest umasowienie – im więcej rowerów, tym większy zasięg rewolucji. Poziom umasowienia można łatwo wyliczyć, obliczając długość potencjalnej kolejki mieszkańców chcących wypożyczyć rower miejski. Na tej podstawie widać, w których miastach trwa rewolucja rowerowa, a w których ją się tylko markuje.

Dopiero porównanie liczby dostępnych rowerów z liczbą mieszkańców wskazuje na zakres publicznej rewolucji rowerowej i pozwala porównać ze sobą miasta, w których trwa boom rowerowy, dzieląc je przy okazji na przywódców, naśladowców oraz fałszywych rewolucjonistów. Albo inaczej – miasta zachęcające i zniechęcające do jazdy na rowerze. W efekcie powstaje wskaźnik, którego możemy nazwać kolejką po miejski rower. Wyobraźcie sobie, w jak długiej kolejce musieliby stać mieszkańcy, gdyby wszyscy naraz chcieliby skorzystać z publicznej wypożyczalni.

kolejka-rower

Na infografice pokazane są te same miasta, które zawierała infografika z poprzedniego wpisu. Ich kolejność wynika z długości hipotetycznej kolejki, którą otrzymano dzieląc liczbę mieszkańców danego miasta (w granicach administracyjnych miast, zaczerpniętą ze statystyk ONZ) przez liczbę rowerów dostępnych w systemie (źródła w poprzedniej notce).  Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA

Systemy rowerów miejskich w Polsce i na świecie – porównanie

Piotr Zmyślony | 18 sierpnia 2014

W miastach na całym świecie trwa rowerowa rewolucja. Właśnie padają ostatnie bastiony oporu – metropolie północnoamerykańskie. Rewolucja ma charakter transportowy, nie rekreacyjny. Ofiarą publicznych rowerów ma być samochód, kiedyś oznaka wygody i prestiżu, teraz symbol miejskiego zacofania i marnotrawstwa przestrzeni, czasu i energii. Jej narzędziem są publiczne, bezobsługowe, sieciowe wypożyczalnie rowerów. Polskie miasta dołączyły lub właśnie dołączają do rowerowego wyścigu zbrojeń. Na razie z różnym skutkiem. 

Systemy rowerów miejskich to pomysł na rozwój miast, a może przede wszystkim na ich odkorkowanie. Okazało się, że same ścieżki, ułatwienia drogowe i parkingi, o których pisałem tutaj, nie wystarczą. Pierwsza wypożyczalnia powstała w latach 70. w Amsterdamie, w latach 90. rewolucja objęła Europę Zachodnią (miasta brytyjskie, holenderskie i skandynawskie), obecnie gorączką rowerową zarażony jest cały świat, a Shaheen, Guzman i Zhang piszą o czwartej, multimodalnej generacji systemów. Rowery publiczne w ilościach cztero-, a nawet pięciocyfrowych wystawiają miasta chińskie, południowoamerykańskie, australijskie oraz – o czym już wspomniałem, ale w co trudno uwierzyć, tam przecież samochód to ikona kultury – w Stanach Zjednoczonych (spójrzcie na listę utworzonych i planowanych wypożyczalni).

Guzman, Shaheen i Zhang (2010) wymieniają korzyści z wykorzystywania systemów rowerów miejskich: użytkownicy mają większą możliwość przemieszczania się i większą dostępność obszarów niż poruszający się samochodami, opłaty związane z korzystaniem z rowerów są relatywnie niskie, opłaty wprowadzenia i obsługi systemu są niższe w porównaniu do innych środków komunikacji, mniejsza kongestia i emisja spalin, wzrost stopnia użytkowania komunikacji miejskiej, w tym autobusów, tramwajów, metra i pociągów, korzyści zdrowotne, zwiększenie świadomości ekologicznej.

Największymi potentatami rowerów publicznych są dwa chińskie miasta – Wuhan oraz Hangzhou, w których liczba rowerów jest obłędna (patrz infografika poniżej). W Europie liderem rewolucji jest Paryż z 20 tysiącami rowerów, za nim są Londyn (8 tysięcy) i Barcelona (6 tysięcy). Wielkie systemy rowerowe oferuje od niedawna Nowy Jork, Montreal, Meksyk i Waszyngton (ale nie zapominajmy, że lista zawiera tylko wybrane największe systemy rowerów publicznych).


systemy rowerów miejskich

Czytaj dalej

Zwykły wpis
PUBLIKACJE

Wiejski charakter – podmiejska lokalizacja. Turystyka wiejska na obszarze metropolitalnym Poznania [publikacja]

Janusz Majewski, Piotr Zmyślony

Obszary metropolitalne są wyzwaniem dla rozwoju turystyki wiejskiej. Badacze nie uważają ich za odpowiednie dla turystyki wiejskiej i agroturystyki, ich zainteresowanie skupiało się na agroturystyce w typowo wiejskich obszarach, z dala od miast, pomimo tego, że od końca XIX wieku obszary podmiejskie są destynacjami tej formy turystyki. W artykule rozpatrywany jest przypadek obszaru metropolitalnego Poznania i wyniki badań dotyczących charakteru wiejskiej bazy noclegowej. Na podstawie wyników badań stwierdzono, iż jedna trzecia bazy noclegowej na obszarze metropolitalnym znajduje się w obiektach stricte wiejskich. Biorąc pod uwagę strukturę, lokalizację i specjalizację rynkową tej bazy można stwierdzić, że gospodarstwa agroturystyczne wzbogacają wachlarz ofertowy bazy noclegowej aglomeracji poznańskiej. Z kolei działalność pokoi gościnnych funkcjonalnie dubluje ofertę noclegową miasta. Z uwagi na niską liczbę wszystkich obiektów stricte wiejskich (39) można stwierdzić, że nie są one w stanie zaoferować wystarczająco zróżnicowanej oferty dla mieszkańców Poznania oraz turystów. W konkluzji określono kierunki i implikacje do dalszych badań nad wiejską bazą noclegową w obszarach metropolitalnych.

Słowa kluczowe: wiejska baza noclegowa; obszar metropolitalny; aglomeracja; Poznań wiejska baza noclegowa poznania Rysunek. Rozmieszczenie obiektów bazy noclegowej stricte wiejskiej na obszarze metropolitalnym Poznania. Majewski J., Zmyślony P. (2014). Wiejski charakter – podmiejska lokalizacja. Turystyka wiejska na obszarze metropolitalnym Poznania, „Turystyka i rekreacja” 11/2014(1), 120-126 [PDF].

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA

Rosyjskie wakacje pod sankcjami

Piotr Zmyślony | 5 sierpnia 2014

Arabatskaya strelka 1.JPG

Rosjanie przekonują się właśnie, że powiedzenie “turystyka jest najbardziej czułym barometrem politycznym” nie jest tylko dobrze brzmiącą, teoretyczną gadką wykładowców akademickich i ekspertów od stosunków międzynarodowych. Ukraiński konflikt rujnuje im wizerunek i wakacje. Zamiast zwiedzania, shoppingu i leżenia na plaży pod palmami, mają wakacje w cieniu sankcji i niepewnego kursu rubla.

O tym, że turystyka może być międzynarodową bronią dyplomatycznego rażenia, pisaliśmy na tym blogu na fali emocji wywołanych kryzysem krymskim (wszystkie wpisy na ten temat można przeczytać tutaj). Ale najczęściej bywa odwrotnie – eskalujący konflikt polityczny i wojenny niszczy turystykę, przy czym zasięg geograficzny tych zniszczeń obejmuje nie tylko rejon konfliktu, ale także popularne kierunki turystyczne wyznaczane przez podróże obywateli państw w niego zaangażowanych.

Niezrównany korepondent moskiewski Wacław Radziwinowicz oraz zagraniczne i polskie portale informacyjne donoszą, że w sobotę upadł wielki rosyjski touroperator, spółka Labirynt, zostawiając za granicą 27 tysięcy turystów, przede wszystkim w Turcji (gdzie Rosjanie, po przejęciu Krymu, na którym żyją tureccy Tatarzy, są lubiani tak jak niemieccy piłkarze przez brazilijskich fanów futbolu), ale także w Bułgarii, Grecji, Egipcie i Tunezji. Bezpośrednia przyczyna upadku jest jak zwykle w tej branży banalna – utrata płynności finansowej, brak zapłaty za przelot Orenburskim Liniom Lotniczym, a w konsekwencji brak transportu, jednego z trzech podstawowych składników pakietu turystycznego. W oficjalnym komunikacie spółka stwierdziła, że szerszymi przyczynami upadku są fatalny kurs rubla oraz zła sytuacja gospodarcza i polityczna, jednak wiadomo, że wysoki udział kosztów zmiennych w tej branży działa jak lawina – nawet krótkotrwałe zejście poniżej punktu opłacalności okazuje się zjazdem poniżej punktu zamknięcia działalności, brak płynności jest skutkiem, a nie przyczyną uruchomienia tej lawiny.

Wcześniej upadła Neva, najstarszy rosyjski touroperator, mający w chwili upadku 6 tysięcy klientów za granicą i ponad 30 tysięcy zabukowanych wycieczek, a także spółka Róża Wiatrów Świat. Ledwo dyszy przewoźnik UTairCzytaj dalej

Zwykły wpis
PUBLIKACJE, ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

Mierzenie skuteczności promocji sprzedaży produktu turystycznego miasta w długim okresie [publikacja]

Piotr Zmyślony, Dawid Szutowski

Problematyka badania skuteczności promocji sprzedaży, szeroko opisana w literaturze z zakresu klasycznego marketingu, nie jest należycie rozpoznana w obszarze marketingu terytorialnego. Wynika to zarówno z nierynkowego charakteru działań władz samorządowych oraz niewymierności celów stosowanych narzędzi marketingowych. W artykule zaprezentowano wyniki pięcioletnich badań nad skutecznością stosowania obniżek cenowych w odniesieniu do produktu turystycznego miasta w formie wydarzenia marketingowego „Poznań za pół ceny”. Podstawą wnioskowania jest adaptacja indeksu oceny siły marki krajów Fetscherina [2010]. Opierając się na niej stworzono pięć wskaźników mierzących skuteczność obniżek ceny produktu turystycznego miasta oraz syntetyczny wskaźnik skuteczności akcji. Wyniki badań wskazują, że wzrostowi wartości nominalnych badanych zmiennych towarzyszy spadek wartości wskaźników i znaczne wahania wskaźnika syntetycznego. Relatywnie najwyższą skuteczność osiągnęła trzecia edycja promocji sprzedaży.

Słowa kluczowe: skuteczność promocji sprzedaży, obniżka cenowa, marketing terytorialny.

Zmyślony P., Szutowski D. (2014). Mierzenie skuteczności promocji sprzedaży produktu turystycznego miasta w długim okresie, “Studia Oeconomica Posnaniensia” vol. 2, no.1 (262), 134-151. [PDF]

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA

Jeśli dziś rower, to jesteśmy w Danii

Piotr Zmyślony | 29 lipca 2014

IMG_2467

Albo, ogólniej, jesteśmy w Skandynawii. Od dawna wiadomo, że rower jest tam komunikacyjnym bogiem, któremu konsekwentne i praktyczne oddawanie czci przybiera obecnie rozmiary niemieszczące się w naszych polskich głowach.

Lans rowerowy dotarł do polskich miast i – mimo mentalnego oporu policji (na pewno poznańskiej), magistratów i zarządów dróg miejskich – bezczelnie się rozrasta, pchany przez nieustające rozbebeszenia inwestycyjne i utrudnienia komunikacyjne. Rośnie liczba osób pedałujących do pracy, szkół i uczelni, rower to teraz stan umysłu. Miasta budują ścieżki i parkingi, wytyczają kontrapasy, wymyślają miejskie systemy rowerowe. Wydaje się, że wreszcie doganiamy cywilizowaną Europę.

Nie doganiamy, ocknijmy się z tego snu ignorantów. Albo nie, nie przestawiajmy budzików, tego zaspania nie odrobimy już nigdy. Oto skandynawskie dowody.

Rowerem w ósemce pod same drzwi mieszkania

Na przedmieściach Kopenhagi – Ørestad – stoi kompleks mieszkaniowo-usługowo-biurowy zwany 8 House, taki ma kształt. Zaprojektowany przez grupę architektów, którymi przewodniczy Bjarke Ingels, w taki sposób, że wszystkie jego piętra tworzą poziomy połączone ze sobą promenadą z wydzieloną ścieżką rowerową, którą można zjechać z dziesiątego piętra na poziom ulicy lub wjechać na nie parkując rower pod drzwiami mieszkania.

Jako przykład zrównoważonej architektury ósemka zgarnęła wiele nagród, w tym dla najlepszego budynku mieszkalnego na Światowym Festiwalu Architektonicznym. Dla mnie – ze względu na tę ścieżkę rowerową – pozostaje symbolem kopenhaskiego bzika rowerowego, od którego nazwę wziął nawet indeks, za pomocą mierzy się stopień przyjazności miast dla rowerzystów (i w którym od kilku lat Kopenhagę wyprzedza Amsterdam, zobaczcie tutaj). Ale to nie koniec.

Czytaj dalej

Zwykły wpis