TRENDY INNOWACJE, ZMYŚLONY TURYSTA

Zmyślony Turysta: Wirtualna rzeczywistość społecznościowa

Zmyślony Turysta | 6 marca 2016

13984650409_4c7b56673a_k

O wirtualnej rzeczywistości najczęściej myślimy w kontekście odwzorowywania w niej nierzeczywistych, fantastycznych światów. Bardzo możliwe jednak, że upowszechni się ona o wiele szybciej niż nam się wydaje, i to dlatego, że będziemy w niej mogli odwzorować… rzeczywistość. Taką, jaką byśmy chcieli, ale akurat, z różnych powodów, nie możemy jej przeżywać. Science fiction przyjdzie do nas przebrana w rzeczywistość. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MARKETING MIEJSC, MiASTA I TURYSTYKA

My, turyści z wielkich miast

Piotr Zmyślony | 6 grudnia 2015

Wszyscy podróżujemy do wielkich miast. Biorąc pod uwagę różnorodność wielkomiejskiej oferty turystycznej oraz kompleksowość popytu turystów, sposób, w jaki “używamy” i doświadczamy miasta można scharakteryzować behawioralnie przy użyciu czterech atrybutów – jesteśmy selektywni, raptowni, powtarzalni i kapryśni. Do tego bywamy fałszywi.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, TRENDY INNOWACJE

Umarła mapa papierowa, niech żyje geotagging

Piotr Zmyślony | 20 września 2015

eDLHCtzRR0yfFtU0BQar_sylwiabartyzel_themap

Rozwój turystyki miejskiej jest obecnie niemal całkowicie zdominowany i napędzany przez sieci informatyczne oraz media elektroniczne, w tym przede wszystkim media społecznościowe. Cała kompleksowa sfera organizacji ruchu turystycznego oparta jest na ICT, ponadto upowszechnienie laptopów, tabletów, smartfonów, smartwatchów i innych dżipiesów sprawiło, że turyści najczęściej odwiedzają miejsca, które istnieją przede wszystkim w wirtualnej sieci przepływów. Miejsca fizyczne stały się zakładnikiem miejsc wirtualnych, a ściślej rzecz biorąc – swoich wirtualnych alter ego, a raczej alter loco.

Wrzucam powyższe zdjęcie, żeby udokumentować turystyczny anachronizm. Jeszcze tak niedawno podstawowym zakupem turystycznym była mapa lub plan miasta, po rozłożeniu osiągająca wielkość średniego koca (a mówiąc bardziej przystępnie – czterech 50-calowych telewizorów o rozdzielczości 4K lub małego citylightu), znakomicie rozkładająca się na wietrze i posiadająca wbudowany tryb nieprzechodzenia do pierwotnego stanu po złożeniu. Papierowa mapa powiela cykl życia płyty analogowej. Dziś kupują ją zbuntowani wobec świata tradycjonaliści lub dziwaki, jutro stanie się nadal niepraktycznym, ale już lifestylowym i snobistycznym wyposażeniem miejskich post-hipsterów. Jesteśmy świadkami Baumanowskiej bitwy na mapy, jednak w uproszczonym, dosłownym znaczeniu.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
RECENZJE RELACJE, TRENDY INNOWACJE

Post-turystyka, czyli zaproszenie do włączenia świadomości [relacja]

Filip Kortus | 13 kwietnia 2015

By Joshua Earle unsplash

Na stronie Turystyki w mieście podejmowałem już wcześniej temat krótkowzrocznego dążenia do turystyki masowej oraz zadałem pytanie, czy negatywne skutki tych działań zasługują na specjalną nazwę. Po lekturze tych dwóch tekstów łatwiej jest zrozumieć… zaproszenie do myślenia. Słowa „idea” w odniesieniu do post-turystyki zabronił mi używać Paweł Cywiński, autor strony post-turysta.pl, podczas warsztatów świadomego podróżowania poprowadzonych z Marysią Złonkiewicz w Poznaniu. 

Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, TRENDY INNOWACJE

Globalizacja, amerykanizacja czy może jednak turystyfikacja – co dolega światu?

 Filip Kortus | 8 lutego 2015

92H copy

Każdy kurort spełniający te same standardy, każdy wakacyjny krajobraz, który pamiętamy z dawnej podróży, po latach otoczony hotelami, obiektami gastronomicznymi i straganami. Życie ludzi podporządkowane potrzebom turystów… Czy potrzebujemy pojęcia, określającego negatywne skutki rozwoju turystyki?

Artykuł ukazał się pierwotnie w Dzienniku Turystycznym 16.12.2014

Na początku rozważań nad zjawiskiem turystyfikacji warto się zastanowić, dlaczego właściwie takie określenie powstało? Czy było zbyt obszerne, że nie zmieściło się w ramach pojęcia globalizacji? Ukuto je podczas oceny etycznej zjawisk zachodzących u schyłku XX wieku. Niesie ze sobą cały bagaż wniosków, jakie z nich wyciągnięto. Dzięki niemu turystyka przyjęła na siebie część społecznej odpowiedzialności za ciemne strony świata, w którym obecnie żyje nasze konsumpcyjne społeczeństwo.

Podróżnik – podziwia, turysta – płaci i wymaga

Pierwsi podróżnicy docierający w atrakcyjne krajobrazowo i kulturowo miejsce powinni mieć chyba nakaz milczenia po powrocie w rodzinne strony. Wszelka forma przekazu wyrażająca zachwyt tym miejscem napędza przecież turystyczną machinę, która prędzej czy później sprowadzi tam turystów mających coraz bardziej sprecyzowane wymagania. Za spełnianie naszych marzeń jesteśmy skłonni wiele zapłacić, z drugiej strony za wyjście naprzeciw oczekiwaniom turystów ludność autochtoniczna jest w stanie wiele znieść. Popyt spotyka się z podażą w coraz bardziej zglobalizowanej formie. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA

Między zarobkiem a irytacją – szukając dobrej turystyki

Filip Kortus | 3 lutego 2015

photo by Edan Cohen

Turystyka coraz częściej pokazuje światu swoje negatywne oblicze. Warto podkreślać rosnące znaczenie wyników badań nad turystyką w dyskusjach na temat jej beztroskiego rozwoju  w niektórych miejscach. Na co właściwie narzekają mieszkańcy atrakcyjnych turystycznie miast i jakie działania podejmują działacze społeczni, żeby zachować miasto dla siebie?

Artykuł ukazał się pierwotnie w Dzienniku Turystycznym 26 listopada 2014 

Ostatnio pojawiło się wiele tekstów o negatywnym wpływie turystyki na Kraków. Co roku – zwłaszcza w sezonie wakacyjnym – można też natrafić na mnóstwo podobnych artykułów o Zakopanem. W pierwszym wypadku powodem dyskusji były wybory, w drugim tzw. sezon ogórkowy w mediach. Czy turyści to zło konieczne? A może zwyczajnie jesteśmy coraz bardziej nimi zirytowani? Jak z głową korzystać na masowej turystyce – dla dobra budżetu i bez straty dla mieszkańców?

W ślepym dążeniu do turystyki masowej

Najczęstsze przypadki niezadowolenia z obecnego stanu rozwoju turystyki docierają z dużych miast o dużym znaczeniu historycznym i kulturowym. Takie miasta zazwyczaj nie mówią jednym głosem, a w ich imieniu przemawia lokalny budżet. Sprzyja to powstawaniu nowych inwestycji, które mają przyciągnąć jak najróżnorodniejsze grupy turystów przez cały rok. Inwestycje lokowane są zazwyczaj wszędzie bez przewidywania konsekwencji, jakie mogą mieć na lokalny folklor i życie danej społeczności. W ten sposób zaburzona często zostaje oddolna inicjatywa, a miejsca codziennych spotkań mieszkańców ulegają przeobrażeniu i w końcu znikają. Autochtoni żyją w mieście o rozpoznawalnej i modnej marce, ale tylko nieliczni czerpią z tego zyski.

Mieszkańcy dużych miast przełomu XX i XXI wieku nie mieli zazwyczaj okazji doświadczyć zainteresowania swoją kulturą ze strony pierwszej fali turystów – inicjatorów, którzy byliby skłonni np. wykupić u nich nocleg i poznać się bliżej na nieformalnej stopie. Taką możliwość miały jeszcze małe nadmorskie miejscowości w Polsce, które dziś zmieniły się nie do poznania, a większość ich mieszkańców czerpie zyski z odwiedzających. Lokalna społeczność zdecydowała się podporządkować swój tryb życia tej gałęzi gospodarki. Przy obecnym poziomie cen i niskiej konkurencyjności Bałtyku względem mórz południowych nie powinno nam grozić przekroczenie norm pojemnościowych w miastach polskiego wybrzeża i wzrostu irytacji turystyką z ich strony. Głosy niezadowolenia mogą docierać co najwyżej z dzielnic przyłączanych do tych dawniej mniejszych miast, które mają mniejsze możliwości na czerpanie zysków z biznesu turystycznego, z racji dużej odległości do plaży.

Mieszkańcy dzisiejszych „zirytowanych” miast spotkali na swej drodze turystów pragnących odwiedzić tylko wszystkie cenne miejsca w ich mieście z aparatem w ręku, zazwyczaj bez poszanowania dla ich codziennego życia (widoczne zwłaszcza w miejscach sfery sacrum). Z popularnych niedogodności można wymienić wzrost cen, utrudnioną komunikację w mieście, ograniczony dostęp do usług gastronomiczno-rozrywkowych. Czytaj dalej

Zwykły wpis
TRENDY INNOWACJE, ZMYŚLONY TURYSTA

Nieznośna lekkość selfie

Piotr Zmyślony | 31 sierpnia 2014

Turystyka ma swoje bezrefleksyjne oblicze, które w powiązaniu z masowością wykorzystywania nowych technologii staje się zmorą dla organizatorów wydarzeń, zarządzających instytucjami kulturalnymi i służb miejskich. Zwykły check-in jest passé, teraz liczy się „fota z rąsi” jako świadectwo „tu byłem”, niezależnie od tego jak wiele bezczelności i bezmyślności trzeba na nią poświęcić. Rok 2014 to czas rozprzestrzeniania się epidemii turystycznego selfie, która zmienia obraz współczesnego turysty.

Uncle Joe Byron, Pirie MacDonald, Colonel Marceau, Pop Core, Ben Falk-New York Dec. 1920.

Zaczęło się od 1917 roku, o czym pisze i pokazuje Museum of the City of New York. Erę selfie, jakie znamy, czyli autoportretów robionych okazyjnie, a nie w studiu fotograficznym, zaczęli profesjonaliści. W 1920 roku w Nowym Jorku pięciu fotografów weszło na dach Marceau’s Studio, należącego do jednego z nich, przy czym dwóch – Joseph Byron i Ben Falk – trzymało wspólnie aparat. Jak widać powyżej, stroje mają inne niż teraz, ale miny dokładnie takie, jakie mają turyści robiący sobie zdjęcia. Długi czas pragnienie zrobienia zdjęcia z ręki nie zalewało umysłów turystów odwiedzających dachy i wnętrza atrakcji turystycznych. Lawina ruszyła niedawno.

Selfiesm na salonach

Głupota turystycznych selfies zaczęła się pod koniec poprzedniego roku w kręgu turystów biznesowych ze świata polityki. Podczas uroczystości pogrzebowych Nelsona Mandeli roześmiane selfie robią sobie premier Danii Helle-Thorning Schmidt, premier Wielkiej Brytanii David Cameron i prezydent USA Barack Obama, czym wywołują szybką reakcję Michele Obamy (ona chyba przeczuwa, że to może wywołać epidemię głupoty), wprawiają światową opinię publiczną w zażenowanie oraz podpowiadają specom od marketingu politycznego temat do dyskusji. Już w 2014 roku modzie na fotę z rąsi ulegają polscy politycy, w tym prezydent Bronisław Komorowski (który strzela sobie m.in. zdjęcie w Poznaniu z prezesem Międzynarodowych Targów Poznańskich), a także papież Franciszek. W lutym do ataku przystępują aktorzy, których grupowe selfie zrobione przez Ellen DeGeneres podczas ceremonii rozdania Oskarów staje się najchętniej retweetowanym zdjęciem wszechczasów. Czytaj dalej

Zwykły wpis