MiASTA I TURYSTYKA, POLITYKA TURYSTYCZNA

Sewastopol: miasto turystów zdeterminowanych militarnie

Piotr Zmyślony | 12 marca 2014

Od kilkunastu dni, nie oglądając się na przedreferendalny chaos, Sewastopol przeżywa oblężenie turystów. Ten nagły wzrost ruchu turystycznego dotyczy tylko jednego segmentu, rysuję zatem pobieżny profil gości: zagraniczni, ze wschodu, ale jakby już stąd, sami mężczyźni w wieku na oko 18-35, podróżują w grupach transportem morskim lub samochodami kamaz, śpią w niekategoryzowanych obiektach zakwaterowania zbiorowego, preferują wyjątkowo długie pobyty.

Patrząc na entuzjastyczną reakcję większości mieszkańców miasta można odnieść wrażenie, że motywem ich przyjazdu są odwiedziny krewnych i znajomych. Poza tym nie zwiedzają, nie robią zdjęć, nie tweetują, prawie nie rozmawiają, noszą dużo żelastwa, a ich ulubiony kolor to zielony. Nie są grzeczni – nie potrafią parkować swoich wodnych pojazdów. Na zdjęciach wykonanych przez satelity należące do francuskiej organizacji Centre National d’Études Spatiales (CNES) widać, jak zablokowali okręty ukraińskie.

Niestety, nie ma oficjalnych danych odnośnie rozmiarów tego nagłego boomu, ale zapewne ich liczba jest wyższa od oficjalnie uzgodnionych 25 tysięcy. Nawiązując do znanej w literaturze typologii turystów kulturowych możemy stwierdzić, że Sewastopol gości obecnie mocno zmotywowanych, a nawet zdeterminowanych turystów militarnych. Albo zdeterminowanych militarnie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA

Kryzys krymski a turystyka cz.2

Natalia Piechota | 6 marca 2014

Nikogo nie trzeba przekonywać, że konflikt na linii Ukraina-Rosja wiąże się z poważnymi konsekwencjami politycznymi i gospodarczymi, nie tylko dla tych dwóch bezpośrednio zaangażowanych państw. Wahania cen ropy, spadki na giełdach, rozmowy, deklaracje i decyzje polityczne na szczeblu międzynarodowym, to tylko część skutków obecnej sytuacji, najintensywniej nagłaśnianych przez media. W całym tym zamieszaniu cierpi także turystyka i to nie tylko na Krymie.

Bez wątpienia krymska gospodarka turystyczna ucierpi najmocniej, ponieważ półwysep stanowi aktualnie główną scenę dramatu, a ze względu na silne uzależnienie od napływu turystów kryzys dotknie całą lokalną gospodarkę. Trudności mogą jednak objąć również inne państwa, a w szczególności touroperatorów i przewoźników organizujących wyjazdy na Krym, Ukrainę oraz do Rosji. Polski MSZ apeluje, aby powstrzymać się od podróży na Ukrainę. W 4-stopniowej skali:

  1. Zachowaj zwykłą ostrożność
  2. Ostrzegamy przed podróżą
  3. Nie podróżuj
  4. Opuść natychmiast

ogłoszono wariant 3., a za obszary szczególnie niebezpieczne uznano obwody: charkowski, chersoński, dniepropietrowski, doniecki, Autonomicznej Republiki Krym, ługański, mikołajowski, odeski, zaporoski i m. Sewastopol. Ukraina nie jest co prawda najchętniej wybieranym kierunkiem podróży Polaków, ale i tak wg Instytutu Turystyki w 2012 r. kraj ten odwiedziło ok. 150 tys. naszych rodaków (podobnym zainteresowaniem cieszyła się Dania, Irlandia i Norwegia). Co istotne, jednym z dominujących celów wyjazdów były sprawy służbowe, a więc wiele polskich przedsiębiorstw spoza turystyki wiązały relacje handlowe z partnerami zza wschodniej granicy i prowadzone przez nich biznesy mogą znacząco ucierpieć na kryzysie. Z kolei biura podróży nie powinny doznać takiego uszczerbku, jak miało to miejsce w przypadku zaognionej sytuacji w Egipcie. Z pewnością nie można uznać Ukrainy za główny kierunek wakacyjnych wojaży, ale wielu touroperatorów ma ofercie wycieczki do Lwowa, Kijowa czy na Krym. Część biur decyduje się już na odwołanie zaplanowanych wyjazdów, w obawie o bezpieczeństwo swoich klientów.

Dodatkowo, w zaistniałej sytuacji kluczowego znaczenia nabiera poprawność polityczna w relacjach polsko-ukraińsko-rosyjskich. Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna wstrzymała planowaną na najbliższy czas akcję promocyjno-informacyjną, skierowaną do mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego. Pragnąc zachęcić sąsiadów do wizyty w Gdańsku i na Pomorzu przygotowano szereg atrakcji, zniżek i pakietów na weekend 7-9 marca. Oferta zostanie udostępniona turystom zgodnie z planem, ale zrezygnowano z intensywnej promocji wydarzenia, aby nikogo nie urazić. Mówi się, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta – na konfliktach militarnych tracą wszyscy.

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA

Kryzys krymski a turystyka

Piotr Zmyślony | 4 marca 2014

W narastającym z dnia na dzień i z godziny na godzinę politycznym i militarnym napięciu wokół półwyspu Krymskiego łatwo zagubić to, że stawką w tym konflikcie jest przemysł turystyczny, który stanowi koło zamachowe całej gospodarki regionu.

W przekazach medialnych na pierwszy plan wysuwa się militarne podłoże konfliktu. W Sewastopolu stacjonują dwie dywizje rosyjskiej marynarki wojennej liczące razem 22 tysiące żołnierzy. Tradycja ich pobytu sięga osiemnastego wieku, zdążyli się już na tyle zadomowić, że trudno sobie wyobrazić ich wyprowadzkę. Jednak niezidentyfikowani żołnierze będący „lokalnymi siłami samoobrony” biorą także udział w przeciąganiu liny o najbardziej atrakcyjny i dochodowy region turystyczno-wypoczynkowy w postradzieckim świecie.

Według krymskiego Ministerstwa Uzdrowisk i Turystyki na półwyspie działa około stu dużych obiektów noclegowych, 4,5 tysiąca małych prywatnych hoteli, 15 tysięcy restauracji, kafejek i barów oraz około 20 tysięcy kwater turystycznych i drugich domów, największa na czarnomorskim wybrzeżu. Oficjalne statystyki wyłapują rocznie 6 milionów turystów, a musimy pamiętać o szarej strefie, zawsze obecnej w turystyce, a w tym wypadku wzmocnionej postradziecką specyfiką. Gospodarka turystyczna generuje około 40 mld hrywien rocznie, a więc 4 mld dolarów – żeby ocenić, jak bardzo zdominowała ona gospodarkę, napomknę tylko, że w 2012 roku PKB Krymu wyniósł 4,3 mld dolarów. Obecnie ponad 77 proc. mieszkańców autonomii uważa sferę usług za główne lub dodatkowe źródło dochodu. Klasyczna monokultura turystyczna.

Półwysep Krymski to centrum klasycznej turystyki wypoczynkowej i uzdrowiskowej, także w wydaniu luksusowym. Baza sanatoryjna liczy ponad 250 obiektów, przede wszystkim w Jałcie i Eupatorii. Z kolei Sewastopol przyciąga swoją bogatą historią wojenną oraz współczesnymi obiektami wojskowymi, Ałuszta nocną rozrywką, a do tego warto dorzucić miasto-ogród Bakczysaraj. Ponadto Krym to winnice, krajobraz wyjęty z Toskanii lub Kalifornii, zmieszany z dziedzictwem tureckim i greckim, w którym można wypocząć „po carsku”, co zresztą carowie robili – Aleksander II i Aleksander III oraz Mikołaj II – a także radzieccy partyjni gospodarze (ostatni z nich – Michaił Gorbaczow – był tu internowany). Dodajmy do tego ciągle widoczną i odczuwaną radziecką nostalgię, klimat współczesnego brutalnego disco oraz elementy „militarnej architektury”, a wyjdzie nam całkiem dziwaczny mix.

Krym upodobali sobie „nowi Ruscy” z Sankt Petersburga oraz Moskwy. Jak pisze Wacław Radziwinowicz, Rosjanie nazywają go jedwabnym półwyspem i odwiedzają go najchętniej wczesną jesienią, po przepełnionym i gorącym sezonie letnim, w czasie winobrania. Przyjeżdżają ich tutaj co roku 2 miliony, a więc 25-30% wszystkich odwiedzających (turystów z Ukrainy jest zdecydowanie więcej – około 60%). Jest także druga strona medalu – po roku 2005, kiedy zniesiono obowiązek wizowy, Krym doświadcza zalewu turystów z Europy. Jak bardzo poważnie Unia Europejska traktowała Krym jako swoją przyszłościową destynację niech świadczy fakt finansowania przez nią w 2011 roku projektu pt. „Dywersyfikacja i Wsparcie Rozwoju Krymskiej Turystyki”. Cel był prosty: stworzenie podstaw do zrównoważonego rozwoju oraz poprawy konkurencyjności i jakości krymskiej oferty turystycznej, wszystko po to, aby przyjeżdzający tu Europejczycy mogli liczyć na standardy obsługi, do którego przywykli.

Biorąc pod uwagę to, że region żyje praktycznie z obsługi turystów, można się zastanawiać, czy na pewno jest tak, jak podają media, że Rosjanie, którzy stanowią około 65% mieszkańców Krymu, tak jednoznacznie i ochoczo opowiadają się za przyłączeniem do Rosji. Stracą wtedy dostęp do perspektywicznego rynku europejskiego. W drugim przypadku, tracą Rosjan.

Jedno jest pewne – lepiej już było, skutki obecnego konfliktu mogą wykrwawić krymską gospodarkę turystyczną. Jak dramatyczna jest sytuacja świadczy to, że dziś, we wtorek, w tym samym dniu, w którym po raz pierwszy od czasu kryzysu przemówił Władimir Putin, konferencję prasową zwołał także Aleksander Lijew, Minister ds. Uzdrowisk i Turystyki. Pomimo tego, że robił dobrą minę do złej gry apelując: „jest tu absolutnie spokojnie – wszystkie władze lokalne i policja pracują jak zwykle, a komunikacja, sklepy i stancje benzynowe działają bez zarzutu”; przyznał, że szykuje się na najgorsze wyniki od wielu lat. Z tego względu ogłosił plan ratunkowy dla turystyki: obniżenie cen, organizację press tours dla zagranicznych dziennikarzy oraz nowe inwestycje turystyczne.

Konferencja Ministra potwierdza podstawową prawdę – turystyka to barometr polityczny z natychmiastowym czasem reakcji. Pojawienie się niezidentyfikowanych żołnierzy powoduje panikę na rynkach emisyjnych i masowe odwoływanie większości urlopów na półwyspie. Od początku roku Krym odwiedziło 100 tysięcy turystów, około 10% mniej niż w dwóch pierwszych miesiącach 2013 roku. Teraz zapowiada się kompletny paraliż. Konferencja Putina wywołała międzynarodowe echo, relację z konferencji Lijewa przeczytali nieliczni, zapaleni w temacie branżowcy.

Z turystycznego punktu widzenia jest pewne – będzie źle. Na razie wygląda na to, że Putin po prostu Krym sobie zabrał i ten stan zawieszenia może trwać bardzo długo. No i może okazać się, że w tej konfiguracji krymska gospodarka turystyczna to papierowa potęga, zależna od źródeł surowców i energii, i nie jest to osławiony gaz. Półwysep cierpi na niedostatek wody pitnej, o wiele gorsze jest jednak to, że działające tu elektrownie dostarczają zaledwie 10% prądu. I w tym wypadku to Ukraina, a nie Rosja, może nagle zgasić światło.

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA, SPOTKANIA WYDARZENIA EVENTY, TRENDY INNOWACJE

Mega eventy, turystyka i zdrowie czyli igrzyska zarazków

Piotr Zmyślony | 14 lutego 2014

Globalna turystyka to potencjalne zło, które być może czai się teraz w zaułkach soczijskiej wioski olimpijskiej. Oprócz turystów, wielkie imprezy goszczą międzynarodowe ekipy bakterii, mikrobów i zarazków, przygotowane do najtrudniejszych tras zjazdowych i warunków pogodowych. Skupienie ich w jednym miejscu, a następnie rozjechanie po całym świecie w organizmach nowych właścicieli, może spowodować pandemię mknącą szybciej od Matthiasa Mayera na stoku Krasnej Polanie. Organizacja mega eventu niesie za sobą duże ryzyko zdrowotne, globalny biohazard. Trzeba nauczyć się tego, jak z nim walczyć.

Gdy oglądaliśmy, jak Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch i Zbigniew Bródka suną, by widowiskowo zgarnąć złote medale w Soczi, nie wiedzieliśmy, że już w trakcie ostatnich letnich igrzysk w Londynie przeprowadzono naukowy test systemu o nazwie Bio.Diaspora. Chodziło o to, aby zawczasu przewidywać, jakimi szlakami komunikacyjnymi mogą poruszać się po świecie zarazki, mogące być przyczyną wybuchu wielkiej epidemii. Naukowcy pod przywództwem epidemiologa Kamrana Khana z uniwersytetu w Toronto, którzy stworzyli system, otrzymywali na bieżąco informacje o tym, skąd przybywają i dokąd odlatują cudzoziemcy korzystający z londyńskich lotnisk. Dane te trafiały do modelu komputerowego, który budował scenariusze rozwoju sytuacji w przypadku pojawienia się na świecie groźnego ogniska epidemii, aby następnie pomóc w zatrzymaniu tych zarazków, zanim rozprzestrzenią się one po całym świecie. Khan uważa bowiem, że globalne mega eventy, w tym igrzyska olimpijskie, powinny się znajdować pod szczególną osłoną epidemiologiczną.

Grupa Khana współpracuje z serwisem HealthMap prowadzonym przez zespół epidemiologów z Children’s Hospital w Bostonie. Monitorują oni na bieżąco serwisy agencji informacyjnych oraz strony internetowe w kilkunastu językach, szukając wszelkich informacji mogących wskazywać na pojawienie się ogniska epidemii wśród ludzi i zwierząt. Komunikaty są natychmiast publikowane na stronie www.promedmail.org, a podejrzane tropy niezwłocznie weryfikuje Światowa Organizacja Zdrowia. Ostatni wpis pochodzi z wczoraj i dotyczy pojawienia się koronawirusów (wiecie, to te, które posiadają otoczkę oraz pojedynczą nić RNA o symetrii helikalnej i dodatniej polarności) wykrytych u wielbłądów w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mało tego, także wczoraj wykryto pryszczycę, i to w Rosji, na szczęście wśród zwierząt racicowych, ale tym razem wirusy nie muszą przekraczać granicy. Kto wie, jak szybko mogą one dotrzeć na areny zmagań naszych olimpijczyków. Globalnym zagrożeniom można, jak widać, przeciwstawić globalne narzędzie, jakim jest Internet.

Jak pisze Andrzej Hołdys w Gazecie Wyborczej, impulsem do rozpoczęcia prac nad modelem była epidemia SARS w 2003 r. Była ta pierwsza infekcja rozwleczona po całej planecie dzięki komunikacji lotniczej. Nieznana wcześniej choroba pojawiła się pod koniec 2002 r. w południowych Chinach, a w świat wystartowała kilka miesięcy później w Hongkongu – jednym z najważniejszych miast Azji z lotniskiem o globalnym znaczeniu. Zainfekowane osoby wsiadały do samolotów lecących w różne strony świata, wioząc ze sobą niebezpieczny, choć mikroskopijny ładunek. Po drodze zarażały wirusami innych pasażerów, którzy po opuszczeniu lotniska przekazywali chorobę następnym osobom. Ostatecznie na zespół ostrej niewydolności oddechowej (czyli właśnie SARS) zachorowało ok. 8 tys. osób, a zmarło – około tysiąca. W Kanadzie zanotowano 44 zgony. Chorobę przywieźli pasażerowie samolotów lądujących w Vancouver i Toronto. Koszty powstrzymania epidemii w najbardziej zagrożonej prowincji Ontario oszacowano na miliard dolarów. Wielokrotnie większe były straty ekonomiczne.

Międzynarodową renomę Khan i jego współpracownicy zdobyli w 2009 r., gdy na podbój świata wyruszyły wirusy świńskiej grypy H1N1. Z pomocą swojej komputerowej szklanej kuli naukowcy trafnie przewidzieli, co zrobią zarazki w następnych tygodniach. Wyniki symulacji za pomocą Bio.Diaspory mówiły, że zarazek będzie się przemieszczał się błyskawicznie, korzystając z komunikacji lotniczej. Rzeczywiście podróż dookoła świata odbył w mniej niż 80 dni. Dwa tygodnie od zidentyfikowania pierwszego przypadku w USA był już w Nowej Zelandii, Izraelu i kilku krajach europejskich. Po miesiącu mapa jego odwiedzin obejmowała 76 krajów. – Ekspansja tego mikroba uświadomiła nam, że dzięki samolotom groźne zarazki mogą w ciągu paru dni dotrzeć na drugi koniec globu. A kiedy już przenikną przez lotniskowy kordon sanitarny, łatwo jest stracić nad nimi kontrolę, szczególnie w dużych skupiskach ludności – mówi Khan.

Sprawa jest aktualna także dziś. Rozprzestrzeniania epidemiologicznego zła nie powstrzyma nawet mróz, którego w Soczi nie ma, ponieważ mamy pierwsze na świecie zimowo-letnie igrzyska olimpijskie. Najbardziej cieszą się z tego wirusy i bakterie na całym świecie. Ciekawe, ile z nich przyleciało, przyjechało i przypłynęło do Rosji. Bez zaproszenia.

Na podstawie: Hołdys A. (2012). Kibice, pielgrzymi i ich mikroby, „Next – magazyn przyszłości” 8/2012; (także: Zagrożenie epidemią? Zarazki też lecą na igrzyska, wyborcza.biz, 06.08.2012)

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, POLITYKA TURYSTYCZNA, PUBLIKACJE, ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

The life cycle of a city’s tourist function: the case of Poznań [publication]

Abstract: The tourist activity of a city changes in time both in terms of demand and sup- ply. The rates of change, however, are different: variations in demand are faster, more dynamic and less predictable than supply adjustments. Moreover the scope and content of a city’s tourism offer reflect an aggregate of its cultural, social, economic and topographic elements. In marketing terms they create a city product, a mix of tangible resources and intangible, abstract elements [Gli􏰂ska, Florek & Kowalewska 2009]. This is a reason why adaptive processes in tourism supply are prolonged, and certain changes and new development conditions are difficult to capture in the short and medium term. All researchers studying life cycles of tourism areas, including Butler [1980], Haywood [1986] and Agarwal [1997], emphasise the need to collect source material covering the longest possible time interval since the life-cycle evolution curve only becomes apparent in the scale of decades rather than years.

Delineation of a tourism area’s development path leads to a better under-standing of processes and phenomena affecting the destination’s present state, and facilitates adoption of suitable strategies and tactical instruments. In this study authors attempt to identify and analyse subsequent development phases of the tourist function of the city of Pozna􏰂 basing the analysis on Butler’s TALC concept [1980]. An additional objective is to identify factors which had the strongest impact on the shaping of subsequent development stages in the analysed period.


Citation: Czernek K., Zmyślony P. (2011). The life cycle of a city’s tourist function: the case of Poznań, in: Determinants of tourism development in urban destinastions and methods of tourism measurement: The case of Poznań, G. Gołembski (ed.), Poznań University of Economics Press, Poznań, 9-32 [PDF][CEEOL – full book]

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, POLITYKA TURYSTYCZNA, PUBLIKACJE, ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

Kształtowanie się cyklu życia funkcji turystycznej miasta – przykład Poznania [publikacja]

Abstract: Wyznaczenie dotychczasowej ścieżki rozwoju turystyki na danym terytorium pozwala na dokładniejsze rozpoznanie procesów i zjawisk wpływających na jej obecny stan oraz wdrożenie stosownych do sytuacji strategii i narzędzi działania. Celem artykułu jest więc dokonanie identyfikacji i analizy przebiegu kolejnych faz rozwojowych składających się na cykl życia funkcji turystycznej miasta Poznania w oparciu o koncepcję cyklu życia obszaru turystycznego (tourism arealife cycle – TALC) sformułowaną przez R. Butlera. Dodatkowym celem jest zidentyfikowanie najważniejszych czynników mających wpływ na kształtowanie poszczególnych faz cyklu w analizowanym okresie.


Sposoby mierzenia funkcji turystycznej PoznaniaCitation: Czernek K., Zmyślony P. (2011). Kształtowanie się cyklu życia funkcji turystycznej miasta – przykład Poznania w długim okresie, w: Sposoby mierzenia i uwarunkowania rozwoju funkcji turystycznej miasta. Przykład Poznania, G. Gołembski (red.), Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Poznań, 9-35 [PDF][CEEOL – full book]

Zwykły wpis