Schizofrenia statystyki polskiej branży spotkań [komentarz]

Notatka poboczna

Piotr Zmyślony | 18 marca 2016

IMG_8072

Pierwszy dzień konferencji Meetings Week Poland na Stadionie Narodowym otworzyła premiera siódmej edycji raportu „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2016” opracowanego przez Poland Convention Bureau Polskiej Organizacji Turystycznej. Był to dobry pretekst do dyskusji o stanie statystyki polskiego rynku spotkań i wydarzeń, której dotyczył panel zatytułowany Wiarygodne i spójne dane o i dla przemysłu spotkań w Polsce. Co dalej? Nie nagadałem się, za mało mi tej dyskusji, zdążyłem tylko postawić diagnozę o schizofrenii, ale zabrakło czasu na argumenty, wrzucam więc parę uwag i przemyśleń. 

Czytaj dalej

Klasyka promocji samorządowej w bytomskich parkach [komentarz]

Notatka poboczna

Piotr Zmyślony | 16 stycznia 2016

Dron pięknie kadruje, a Krystyna Czubówna swoim fantastycznym głosem opowiada o parkach miejskich w Bytomiu. Film jest od kilku dni zawieszony na kanale youtube. Przebrnąłem przez niego, wrzucam tu krótki komentarz, bo seans wywołał we mnie smutek pomieszany z rezygnacją. Bo od wakacji poprzedniego roku uwielbiam Śląsk.

Jeszcze raz – spowolnione zdjęcia z drona, zieleń oraz głos pani Krystyny Czubówny, czyli recepta na murowany sukces według instytucji samorządowej, tym razem nie biura promocji w urzędzie miasta (mimo, że takie istnieje), ale MZZiGK (celowo w tym miejscu nie odszyfrowuję skrótu, kto jest ciekaw, niech kliknie w youtube – pięknie go wymawia parę razy pani Krystyna!). Deklaratywny cel stworzenia filmu – “obalić ciągle jeszcze pokutujące stereotypy, że Bytom jest miastem szarym i przemysłowym”. Obalanie następuje zgodnie z klasyką promocji samorządowej, czyli na siłę i do oporu.

Czytaj dalej

PEMES 2015 – teraźniejszość i przyszłość [relacja]

Notatka poboczna

Piotr Zmyślony | 10 maja 2015

IMG_5281

Na początku maja w Warszawie odbyła się druga edycja Sympozjum Edukatorów Kadr Zarządzających Wydarzeniami pod tytułem „Marketing miejsc – teraźniejszość czy przyszłość?”. Dwudniowe, kameralne spotkanie ekspertów branży spotkań wyzwoliło dyskusje merytoryczne oraz organizacyjne. Oto garść refleksji.

Pierwsza edycja wywołała entuzjazm naukowo-branżowy, co potwierdzała notka Magdaleny Kachniewskiej napisana kilka godzin po zakończeniu sympozjum. Druga potwierdziła, że formuła się sprawdza, badania naukowe nad branżą spotkań pozwalają przekazywać coraz bardziej profesjonalną wiedzę studentom, a przyszłość branży wymaga wsparcia nauki i dydaktyki, której wciąż jest zbyt mało. Czytaj dalej

Seminarium „Wpływ wielkich wydarzeń sportowych na turystykę” [relacja]

Notatka poboczna

Natalia Piechota | 9 października 2014

20141002_100532

2. października odbyło się seminarium poświęcone wpływowi wielkich wydarzeń sportowych na turystykę. Towarzyszyło ono 94. posiedzeniu Komitetu Turystyki OECD, w którym udział wzięli delegaci z 34 państw OECD oraz z krajów i organizacji partnerskich. Seminarium (oraz całe posiedzenie) zostało zorganizowane w bardzo adekwatnym do tematyki miejscu – na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Choć dyskutanci starali się przedstawić różne punkty widzenia, to jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że większość prelegentów i uczestników patrzyła na mega-eventy przez różowe okulary. Oczywiście, igrzyska olimpijskie oraz inne wielkie wydarzenia sportowe wiążą się z szeregiem korzyści, ale, na co wskazują doświadczenia ostatnich wielu lat, nie równoważą one kosztów, jakie należy ponieść w związku z organizacją takich imprez. Poza tym większość analiz uwzględnia jedynie efekty krótko-, a nie długoterminowe. Na całe szczęście nie zabrakło głosów pesymistów, a właściwie – moim zdaniem – realistów, że w przypadku każdego mega-eventu istnieje też druga strona medalu. Szkoda tylko, że gdy w dyskusji podejmowano temat kosztów wielkich wydarzeń, skupiono się przede wszystkim na tym, jakie zagrożenia mogą się wiązać z mega-eventami (co już opisano w literaturze naukowej), zamiast – jakie negatywne konsekwencje faktycznie wystąpiły w omawianych przypadkach lub jak udało się im zapobiec.

Z wszystkich podejmowanych podczas seminarium rozważań, na szczególną uwagę zasługują moim zdaniem trzy kwestie, które mogą wskazać dalszy kierunek zarządzania mega-eventami:

  1. Warto zastanowić się nad przyjęciem modelu amerykańskiego – w USA wielkie imprezy finansowane są głównie nie ze środków publicznych, lecz prywatnych. Dzięki temu z reguły ponoszone wydatki są niższe, a stopień organizacji (planowanie poszczególnych etapów, przestrzeganie harmonogramu, realizacja założonych celów itp.) jest wyższy.
  2. Zdaniem dr. Borowskiego mega-eventy są raczej rozwiązaniem lepszym dla państw średniorozwiniętych, niż dla nisko- i wysokorozwiniętych. Dla krajów o niskim poziomie rozwoju gospodarczego koszty organizacji takiej imprezy mogą okazać się zbyt wysokie, a z kolei kraje rozwinięte mogłyby się spodziewać jedynie ograniczonych korzyści w stosunku do poniesionych nakładów. Przy takim założeniu ciekawy jest case Brazylii, która należy do państw BRIC, czyli pretendentów do ścisłej gospodarczej czołówki i dla której równocześnie mistrzostwa świata w piłce nożnej wiązały się z bardzo wysokimi kosztami społecznymi.
  3. Próba odejścia od wielkich wydarzeń na rzecz dużych, w myśl opinii Paula Wojciechowskiego, że „large can be good, mega can be problematic”, co w dużym stopniu jest zgodne z podejściem Donalda Getza (2008) do tworzenia zbalansowanego portfolio eventów, dzięki któremu można osiągnąć więcej korzyści, niż koncentrując się wyłącznie na mega-wydarzeniach.

Na koniec dygresja tenisowa: po zwycięstwie Chinki Li Na na kortach w Melbourne, w Australii obserwuje się wzrost liczby chińskich turystów. Pozyskano tym samym nowy rynek odbiorców, a wystarczyła do tego duża, a nie mega impreza sportowa.

Więcej na ten temat:

Allen J., O’Toole W., McDonnell I., Harris R., 2002, Festival and Special Event Management, John Wiley & Sons Australia Ltd, Sydney.

Getz D., 2008, Event tourism: Definition, evolution, and research, Tourism Management, 29(3), s. 403–428.

Fot.: Stadion Narodowy w Warszawie by Natalia Piechota

Kieleckie dni branży spotkań [relacja]

Notatka poboczna

Piotr Zmyślony | 28 września 2014

25 i 26 września centrum polskiej branży spotkań zlokalizowane było w Kielcach. Na terenie miejskich targów odbyły się trzy typy eventów: kameralne spotkanie regionalnych convention bureaux, uroczysta Gala Ambasadorów Kongresów Polskich oraz ogólnopolska konferencja Innowacje w przemyśle spotkań. Kilka spostrzeżeń:

1. Polska branża spotkań potrzebuje wsparcia w liczbach…

… a te bardzo trudno zdobyć, a jak już jakieś są, to są zawiłe i obarczone licznymi założeniami. Regionalne convention bureaux potrzebują danych i informacji przede wszystkim dotyczących funkcjonowania branży na poziomie miejskim i w układzie porównawczym. Jednym z punktów odniesienia może być to, w jakim stopniu branża spotkań przyczynia się do internacjonalizacji całego miasta, a innymi słowy – jak bardzo buduje konkurencyjność miasta na szczeblu międzynarodowym, bo na takim rynku CVBs działają, konkurując z miastami światowymi, prowadząc rozmowy z zagranicznymi meeting plannerami i starając się przyciągnąć spotkania globalnych stowarzyszeń i instytucji. Między innymi o umiędzynarodowieniu miast była mowa na spotkaniu CVBs w wieży Centrum Kongresowego Targi Kielce. Pomimo, że najwyższy syntetyczny wskaźnik internacjonalizacji funkcji turystycznej uzyskuje Warszawa, to branża spotkań przynosi największą wartość dodaną do międzynarodowej pozycji konkurencyjnej Poznania, Krakowa i Gdańska. Taka wiedza – dotychczas nierozpoznana – może być pomocna w rozmowach z władzami miejskimi w kontekście przyznawania pieniędzy na finansowanie działań na rzecz przyciągnięcia dużych spotkań nie tylko dla CVBs tych miast, ale także tych, w których branża spotkań nie jest tak silna – teraz wiadomo, ile im brakuje do krajowych konkurentów.

Czytaj dalej

Zmyślony Turysta: Czy Poznań musi być wyjątkowy?

Notatka poboczna

Piotr Zmyślony | 9 września 2014

Przysłuchiwałem się dzisiaj pierwszej części debaty odbywającej się drugiego dnia poznańskiej edycji Pracowni Miast, ogólnopolskiego przedsięwzięcia organizowanej w całej Polsce przez Gazetę Wyborczą. Debaty przeprowadzonej zaskakująco bez pomysłu i entuzjazmu przez wyglądających na zmęczonych (miastem?) dziennikarzy. Dość szczegółową relację można przeczytać na stronach gazety, więc tylko krótki komentarz.

Wśród ogólników i „okrągłych” opinii, odwoływania się do Wrocławia i Warszawy, obowiązkowych anegdot na początek wypowiedzi oraz widzianych wiele razy gestów (zdejmowanie krawata jeszcze działa?) wybijały się myśli Michała Beima z Instytutu Sobieskiego, który między innymi stwierdził, że decyzje podejmowane w Poznaniu odnośni komunikacji to przykład „kultu przepustowości”, który zalał polskie miasta i wchodzi na pułapy porównywalne do kultu religijnego. Bardzo mi się podoba ta nazwa na tę ideę fix, tę urzędniczą walkę z wiatrakami. Może oni naprawdę wierzą, że stworzą miasto, do którego centrum będzie można swobodnie wjechać, przejechać i wyjechać nie stojąc w korkach?

W przeciąganym wprowadzeniu do debaty były naczelny poznańskiej Wyborczej pokazał slajd ze zdaniem, które moim zdaniem jest rysem psychiczno-egzystencjalnym tego miasta: „Poznań jest i musi być wyjątkowy„. No właśnie, musi. Będziemy tak długo dociskać, aż będzie. Zamek Gargamela i „zintegrowane” centrum komunikacyjne są na siłę wyjątkowe. My wiemy jak być wyjątkowi. My musimy być, i już, musimy pokazać, że jesteśmy.

Podsumowania warsztatów z poprzedniego dnia wywołały ogólną myśl, że nazwanie czegoś innowacyjnym i odkrywczym nie powoduje, że to coś takie jest. Opuszczałem debatę z myślą, że po moim wyjściu będzie ciekawiej, bardziej merytorycznie i bardziej entuzjastycznie.