ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

Czym jest zarządzanie turystyką w mieście?

Piotr Zmyślony | 4 maja 2014

W ostatnich latach obserwuje się w miastach profesjonalizację działań z zakresu planowania i marketingu w odniesieniu do turystyki. Funkcjonujące już organizacje turystyczne oraz komórki w magistratach zmieniają swoją strukturę, pojawiają się nowe pomysły na współpracę dotąd niewspółpracujących instytucji, międzynarodowe przykłady podpowiadają dobre rozwiązania, trwa boom na powoływanie convention bureaux. Jednym zdaniem – obserwujemy rozwój zarządzania turystyką w mieście. Warto poukładać terminologicznie tą trudną i jednocześnie ciekawą sferę działalności.

Dotąd nie ugruntowało się jedno akceptowane przez wszystkich określenie. W literaturze anglojęzycznej spotkać można określenia: destination management, destination planning and management, destination marketing and management, a także destination governance. Zazwyczaj odnoszą się one do tego samego zjawiska, jednak akcentują inne obszary działalności wchodzące w jego skład – planowanie, marketing, współrządzenie lub ogólny rozwój turystyki. W praktyce i teorii zarządzania turystycznymi jednostkami terytorialnymi nie spotyka się wyraźnego rozróżnienia między zarządzaniem turystyką w mieście a zarządzaniem innymi rodzajami regionów turystycznych. Jedynie biznesowy charakter miast sprawia, że większy nacisk kładzie się tu na działanie wspomnianych biur kongresów i spotkań. Nie wchodząc jednak w rozważania nad typami organizacji odpowiedzialnych za zarządzanie turystyką, warto zastanowić się, czym jest to zarządzanie, czyli jakie obszary działań skupia.

Zarzadzanie turystyka w miescie

Miasto – a także każdy inny obszar turystyczny – nie jest zwartą, jednorodną strukturą organizacyjną, dlatego zarządzanie nim różni się od zarządzania przedsiębiorstwem lub instytucją publiczną. Klasyczne funkcje zarządzania – planowanie, organizowanie, przewodzenie i kontrola – wymagają adaptacji do multidyscyplinarnej natury turystyki i złożoności terytorialnych, sieciowych produktów turystycznych. Ich tworzenie wymaga zharmonizowania działań wielu podmiotów i instytucji oraz pogodzenia różnych interesów. Można zatem stwierdzić, że zarządzanie turystyką w mieście polega na sterowaniu różnorodnością oraz przezwyciężaniu rozproszenia, które są naturalne dla turystyki.

Ujęcie wąskie

Zarządzanie turystyką w mieście (destination management) w ujęciu wąskim dotyczy na integracji działań niezbędnych do dokonania wymiany zachodzącej w różnej formie między mastem a odwiedzającymi go turystami. W związku z tym, proces ten obejmuje z jednej strony zarządzanie usługami i atrakcjami turystycznymi oferowanymi w mieście, a z drugiej strony zarządzanie popytem, uzależnione od wielkości i struktury ruchu turystycznego oraz stopnia zadowolenia odwiedzających (por. Goeldner, Ritchie 2003; Minguzzi 2006). Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, POLITYKA TURYSTYCZNA, ZMYŚLONY TURYSTA

Zmyślony Turysta: Miejska turystyka prorodzinna

Piotr Zmyślony | 31 marca 2014

Źle się dzieje w państwie duńskim, i to od bardzo długiego czasu, zatem na ratunek trzeba użyć turystyki, i to najlepiej turystyki miejskiej. Po tym, jak liczba urodzeń osiągnęła najniższy od 27 lat poziom – 10 na 1000 mieszkańców, zrodził się u nich pomysł na zachęcenie Duńczyków do wypadów urlopowych, podczas których zadbaliby oni równocześnie o swoją przyjemność i przyszłość swojego kraju. “Zrób to dla Danii” – brzmi hasło tej kampanii.

Pomysł ma charakter ściśle komercyjny, na kampanię promocyjną wpadło biuro podróży Spies Travel, ale ja – znając nieskrępowane podejście do spraw obyczajowych oraz dziwne zachowania Duńczyków (wiecie, że oni wystawiają przed pubem wózki z dziećmi w czasie gdy siedzą w środku pijąc piwo?) – nie zdziwiłbym się, gdyby wymyślił ją rząd duński fundując wyjazdy za państwową kasę. To małe państwo (jego liczba ludności odpowiada średniej wielkości globalnej metropolii), mimo wysokiego PKB na głowę mieszkańca oraz tytułu najbardziej szczęśliwego kraju na świecie i rozrastającego się socjalu państwowego, kurczy się.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

Mobilne przewodniki po polskich miastach

Natalia Piechota | 26 marca 2014

W Polsce gwałtownie wzrasta udział użytkowników korzystających z mobilnego Internetu i prawie co trzeci Polak posiada smartfona. Taki stan rzeczy powoduje, że coraz częściej turyści chcą, aby ich telefon nie tylko ułatwiał im codzienne funkcjonowanie, lecz również planowanie i odbywanie podróży. Podczas wyjazdu bardzo przydatny jest przewodnik po danym miejscu. Jeżeli jeszcze może łączyć rozkład komunikacji miejskiej, wyszukiwanie określonych lokalizacji i wskazywanie naszego aktualnego położenia, a przy tym mieścić się w dłoni – tym lepiej.

Na potrzeby artykułu (który ukaże się niebawem) opracowałam zestawienie aplikacji mobilnych 10 największych miast Polski (Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Szczecin, Warszawa i Wrocław). Nie instalowałam ich i nie testowałam (poza przewodnikiem poznańskim – z czystej ciekawości), a jedynie porównałam informacje oraz statystyki zamieszczane w Google Play (stan na luty 2014 r.). Wybór padł akurat na ten sklep, ponieważ Android jest liderem wśród systemów operacyjnych dla smartfonów. Jako frazę wyszukiwania podawałam nazwę miasta, a spośród wyników odrzucałam aplikacje płatne oraz ogólne, które nie są tworzone z myślą o określonym miejscu, lecz jedynie wyświetlają informacje uzależnione od lokalizacji użytkownika. Dla Katowic i Lublina nie znalazłam żadnego programu spełniającego powyższe kryteria, a w Warszawie udostępniono wiele przewodników specjalistycznych (po warszawskiej Pradze, śladami Chopina itd.), ale nie było jednego, z ogólnymi informacjami o tym mieście.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
POLITYKA TURYSTYCZNA

Kryzys krymski a turystyka cz.3: zakazem wjazdu w kolegów Putina

Piotr Zmyślony | 19 marca 2014

Kiedy państwa i instytucje międzynarodowe nie chcą prowadzić otwartej wojny, ale chcą uderzyć tak, aby chociaż trochę zabolało, bronią dyplomatycznego rażenia staje się turystyka. Chociaż może mieć charakter masowy, to najpierw można ją wykorzystać do działań snajperskich, kiedy na celownik bierze się ściśle wyselekcjonowane osoby. Tak zrobiły UE i USA, które w poniedziałek wprowadziły zakaz wjazdu oraz zamrożenie kont dla najbardziej „zasłużonych” dla odłączenia Krymu od Ukrainy.

Unia Europejska postrzeliła blokadą wiz turystycznych 21 urzędników i oligarchów rosyjskich i krymskich, USA wzięło za cel 11 osób, w tym Wiktora Janukowycza, premiera Krymu, przewodniczącego parlamentu krymskiego oraz posłów rosyjskiej Dumy Państwowej. Oni w najbliższym czasie na wakacje na Florydę, Lazurowe Wybrzeże czy na Mazury nie pojadą. Jeden z ukaranych zakpił, że czuje się zaszczycony sankcjami, można więc się oczywiście zastanawiać, czy tak miękkie działania, jak zakaz uprawiania turystyki, są dotkliwe. Nie są na małą skalę, ale kiedy staną się masowe, mogą zadziałać.

BBC podaje, że w UE mają już stworzoną listę stu osób, wobec których sankcje zostaną wprowadzone, a to nie musi być koniec, lista „uprawnionych” wcale nie musi składać się z nazwisk, ale warstw społecznych. Jeszcze przed referendum Timothy Snyder, historyk z Uniwersytetu Yale, pisał: narty w Alpach, plażowanie na Lazurowym Wybrzeżu i wakacyjne domy w krajach Unii są wentylem bezpieczeństwa dla rosyjskiej klasy średniej. To oglądana podczas zagranicznych podróży europejska kultura życia codziennego kształtuje rosyjską modę i aspiracje materialne. Dodajmy do tego turystykę edukacyjną (znaczna część elit wysyła dzieci do prywatnych szkół w UE lub w Szwajcarii) i finansową (bogaci Rosjanie nie ufają swojemu systemowi bankowemu i lokują pieniądze za granicą) – a zobaczymy, że Europa ma czym szachować Rosję. Łagodna siła może zadać całkiem silny ból. Ograniczenie wiz turystycznych, zakaz podróżowania dla kilku tysięcy wykonawców poleceń władzy i wpływowych popleczników Kremla, kilkadziesiąt zamrożonych rachunków mogłoby wiele zmienić. Miliony zamożnych rosyjskich „nowych mieszczan” zrozumiałoby, że inwazja na Ukrainę oznacza rezygnację z letnich wakacji, a elity – że zajęcie Krymu ściągnęłoby im na głowę rozczarowane i rozkapryszone nastoletnie dzieci.

Musimy pamiętać, że sankcje działają w obie strony. Brak turystów ze wschodu, którzy lubią wydawać dużo, odczują hotelarze, restauratorzy, sprzedawcy futer i diamentów. Turystyka użyta politycznie – nawet w słusznej sprawie – uderza w turystykę wykorzystywaną gospodarczo.

Zwykły wpis
TRENDY INNOWACJE

Turyści zmorą zabytków

Natalia Piechota | 17 marca 2014

Większość regionów zabiega o to, by przyjeżdżało do nich jak najwięcej turystów, dostrzegając szereg korzyści wynikających z rozwoju turystyki. Są jednak sytuacje, w których to właśnie turyści stają się największą zmorą turystyki i określonego obszaru.

Każdy region ma ograniczoną zdolność przyjmowania turystów i gdy wielkość przyjazdowego ruchu turystycznego przekracza wartość graniczną dochodzi do wielu negatywnych efektów ekologicznych, społecznych i gospodarczych. Turyści są jednak „szkodliwi” nie tylko w masie (np. tłocząc się na plażach czy w kilometrowych kolejkach do atrakcji turystycznych), lecz także indywidualnie. A wszystko przez nieodpartą chęć uzewnętrznienia emocji. Manifestacja swojej obecności poprzez podpis „tu byłem”, romantyczne wyznania wiecznego uczucia „K+M” lub inne (niekoniecznie cenzuralne) deklaracje może i dowartościowują ich autorów lub ogólnie poprawiają im samopoczucie, ale niekoniecznie wyglądają estetycznie, szczególnie na kilkusetletnich, zabytkowych murach. Przykro patrzeć na kamienne czy ceglane ściany, które przez wieki opierały się powodziom, pożarom, wojnom i nieraz wielkim wysiłkiem zostały doprowadzone do wyglądu z czasów swojej świetności, a w dzisiejszym cywilizowanym świecie musiały ulec „kulturalnym” barbarzyńcom.

Od problemu samozwańczych graficiarzy nie jest wolny nawet jeden z cudów świata – Wielki Mur Chiński. W ostatnich latach przybrał na tyle na sile, że władze szukają rozwiązania satysfakcjonującego obie strony – zachowującego zabytek w jak najmniej zmienionym stanie oraz umożliwiającego turystom pozostawienie po sobie „pamiątki”. W związku z tym zostaną wydzielone fragmenty muru, na których zwiedzający będą mogli bezkarnie się podpisać. Możliwe, że za parę lat walkę z graficiarzami wesprze też technika – planowana jest instalacja tablic elektronicznych, przyjmujących każde turystyczne wyznanie. Nie wiadomo, czy Chińczycy słyszeli o jeszcze innym pomyśle. Polscy naukowcy opracowali formułę substancji, którą należy pokryć  mur/elewację, dzięki czemu usunięcie szpecących napisów oraz rysunków będzie dużo szybsze i tańsze. Co najważniejsze powłoka nie niszczy zabytkowego budulca, ponieważ w przeciwieństwie do wcześniejszych polimerów tego typu, ten przepuszcza powietrze.

Mimo dostępności różnych środków walki z graffiti tylko jeden jest w 100% skuteczny – powstrzymanie swoich artystycznych zapędów. Turysto, następnym razem zastanów się dwa razy nim zaczniesz bazgrać lub skrobać po zabytkach. Lepiej zrób sobie ciekawe zdjęcie, opraw je i powieś na ścianie w domu, na której śmiało możesz napisać „tu byłem”.

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, POLITYKA TURYSTYCZNA

Sewastopol: miasto turystów zdeterminowanych militarnie

Piotr Zmyślony | 12 marca 2014

Od kilkunastu dni, nie oglądając się na przedreferendalny chaos, Sewastopol przeżywa oblężenie turystów. Ten nagły wzrost ruchu turystycznego dotyczy tylko jednego segmentu, rysuję zatem pobieżny profil gości: zagraniczni, ze wschodu, ale jakby już stąd, sami mężczyźni w wieku na oko 18-35, podróżują w grupach transportem morskim lub samochodami kamaz, śpią w niekategoryzowanych obiektach zakwaterowania zbiorowego, preferują wyjątkowo długie pobyty.

Patrząc na entuzjastyczną reakcję większości mieszkańców miasta można odnieść wrażenie, że motywem ich przyjazdu są odwiedziny krewnych i znajomych. Poza tym nie zwiedzają, nie robią zdjęć, nie tweetują, prawie nie rozmawiają, noszą dużo żelastwa, a ich ulubiony kolor to zielony. Nie są grzeczni – nie potrafią parkować swoich wodnych pojazdów. Na zdjęciach wykonanych przez satelity należące do francuskiej organizacji Centre National d’Études Spatiales (CNES) widać, jak zablokowali okręty ukraińskie.

Niestety, nie ma oficjalnych danych odnośnie rozmiarów tego nagłego boomu, ale zapewne ich liczba jest wyższa od oficjalnie uzgodnionych 25 tysięcy. Nawiązując do znanej w literaturze typologii turystów kulturowych możemy stwierdzić, że Sewastopol gości obecnie mocno zmotywowanych, a nawet zdeterminowanych turystów militarnych. Albo zdeterminowanych militarnie.

Czytaj dalej

Zwykły wpis