PUBLIKACJE

Dzielenie się wiedzą a innowacje w branży spotkań – podejście sieciowe [publikacja]

Grzegorz Leszczyński, Marek Zieliński, Piotr Zmyślony

Abstakt: W sieci relacji biznesowych transfer wiedzy, bazujący na komunikacji, posiada kluczowe znaczenie dla procesów innowacji. W przypadku spotkań o charakterze migrującym dochodzi do współpracy podmiotu zewnętrznego (organizatora konferencji) z lokalną siecią branży spotkań. Stanowić to może platformę potencjalnie intensywnej wymiany i dyfuzji wiedzy. Celem artykułu jest analiza współpracy oraz dyfuzji wiedzy w ramach sieci biznesowych tworzonych w przemyśle spotkań, a także wpływ tych zjawisk na proces innowacji. W artykule zaprezentowano wyniki badań nad siecią ukierunkowaną na organizację konferencji ABSL w Poznaniu (22-23 maja 2014). W artykule wykorzystano podejście sieciowe oparte na założeniach wypracowanych przez grupę Industrial Marketing and Purchasing i skupiające się na trzech elementach, które poddano badaniom: działaniach sieciowych, obrazach sieci oraz efektach.

Słowa kluczowe: innowacje, branża spotkań, sieci współpracy, podejście sieciowe, dzielenie się wiedzą.

Leszczyński, G., Zieliński, M., Zmyślony, P. (2014). Dzielenie się wiedzą a innowacje w branży spotkań – podejście sieciowe, w: Innowacje w przemyśle spotkań, red. A. Grzegorczyk, J. Majewski, S. Wróblewski, “Zeszyty Naukowe” 3/2014, Wyższa Szkoła Promocji, Warszawa, 45-58. [PDF]

Zwykły wpis
RECENZJE RELACJE, SPOTKANIA WYDARZENIA EVENTY, ZARZĄDZANIE TURYSTYKĄ

Poland – Meetings Destination [relacja]

Natalia Piechota | 17 marca 2015

poland meeting destination

Wczoraj ruszyła trzecia edycja Meetings Week Poland, czyli pięciodniowe wydarzenie promujące polską branżę organizatorów spotkań. Cykl konferencji i spotkań networkingowych otworzyła konferencja Poland – Meetings Destination, w tym roku poświęcona możliwościom przyspieszenia rozwoju turystyki konferencyjnej w Polsce. W skład programu tej konferencji wchodziły cztery panele dyskusyjne, dotyczące: gospodarczych efektów przemysłu spotkań, tworzenia marki Polski, działalności convention bureaux oraz pozyskiwania międzynarodowych kongresów i konferencji. Wstęp do każdej dyskusji stanowiły wystąpienia zaproszonych prelegentów.

Mnie najbardziej interesowało omówienie zagadnień związanych z funkcjonowaniem convention bureaux, ale po kolei. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MARKETING MIEJSC, MiASTA I TURYSTYKA

„Zakochani w city placement”, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kosztach dobrej reklamy, ale baliście się spytać

Filip Kortus | 22 lutego 2014

Penélope Cruz @ 2010 Academy Awards

Wydawanie publicznych pieniędzy zawsze wzbudza spore emocje – zwłaszcza po stronie bardziej poinformowanych podatników. Spojrzenie na inwestowanie w promocję turystyki wymaga przyjęcia szerszej perspektywy przez osoby próbujące dokonać ich oceny. Kolportaż nowych map i ulotek przez punkty informacji turystycznych nie zwraca uwagi podatnika, ale dofinansowanie produkcji filmowych albo współpraca z blogerami już owszem. Czy w przekonywaniu sceptyków do skuteczności nowych form promocji miast skuteczne są działania pośrednie?

O rozwoju sposobu promocji miast za pomocą city placement pisałem już wcześniej dla Dziennika Turystycznego. Wracając teraz do oceny słuszności wydawania publicznych pieniędzy na tę formę promocji powraca do mnie przykład Radomia. Jego film „W ukryciu” został dofinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Po tej produkcji zostały podpisany list intencyjny dotyczący promowania walorów filmowych miasta. Radomia w filmie mimo wszystko nie jest za wiele, częściej jego nazwa była wypowiadana w kwestiach bohaterów. Ocena startu tego miasta w filmowym lokowaniu produktu rozłożyła się na dwa przeciwległe bieguny: sceptycy podkreślają, że film, którego akcja głównie toczy się wewnątrz budynku to żaden sukces, a entuzjaści cieszą, że Radom w ogóle zwrócił na siebie uwagę czymś pozytywnym. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA

Między zarobkiem a irytacją – szukając dobrej turystyki

Filip Kortus | 3 lutego 2015

photo by Edan Cohen

Turystyka coraz częściej pokazuje światu swoje negatywne oblicze. Warto podkreślać rosnące znaczenie wyników badań nad turystyką w dyskusjach na temat jej beztroskiego rozwoju  w niektórych miejscach. Na co właściwie narzekają mieszkańcy atrakcyjnych turystycznie miast i jakie działania podejmują działacze społeczni, żeby zachować miasto dla siebie?

Artykuł ukazał się pierwotnie w Dzienniku Turystycznym 26 listopada 2014 

Ostatnio pojawiło się wiele tekstów o negatywnym wpływie turystyki na Kraków. Co roku – zwłaszcza w sezonie wakacyjnym – można też natrafić na mnóstwo podobnych artykułów o Zakopanem. W pierwszym wypadku powodem dyskusji były wybory, w drugim tzw. sezon ogórkowy w mediach. Czy turyści to zło konieczne? A może zwyczajnie jesteśmy coraz bardziej nimi zirytowani? Jak z głową korzystać na masowej turystyce – dla dobra budżetu i bez straty dla mieszkańców?

W ślepym dążeniu do turystyki masowej

Najczęstsze przypadki niezadowolenia z obecnego stanu rozwoju turystyki docierają z dużych miast o dużym znaczeniu historycznym i kulturowym. Takie miasta zazwyczaj nie mówią jednym głosem, a w ich imieniu przemawia lokalny budżet. Sprzyja to powstawaniu nowych inwestycji, które mają przyciągnąć jak najróżnorodniejsze grupy turystów przez cały rok. Inwestycje lokowane są zazwyczaj wszędzie bez przewidywania konsekwencji, jakie mogą mieć na lokalny folklor i życie danej społeczności. W ten sposób zaburzona często zostaje oddolna inicjatywa, a miejsca codziennych spotkań mieszkańców ulegają przeobrażeniu i w końcu znikają. Autochtoni żyją w mieście o rozpoznawalnej i modnej marce, ale tylko nieliczni czerpią z tego zyski.

Mieszkańcy dużych miast przełomu XX i XXI wieku nie mieli zazwyczaj okazji doświadczyć zainteresowania swoją kulturą ze strony pierwszej fali turystów – inicjatorów, którzy byliby skłonni np. wykupić u nich nocleg i poznać się bliżej na nieformalnej stopie. Taką możliwość miały jeszcze małe nadmorskie miejscowości w Polsce, które dziś zmieniły się nie do poznania, a większość ich mieszkańców czerpie zyski z odwiedzających. Lokalna społeczność zdecydowała się podporządkować swój tryb życia tej gałęzi gospodarki. Przy obecnym poziomie cen i niskiej konkurencyjności Bałtyku względem mórz południowych nie powinno nam grozić przekroczenie norm pojemnościowych w miastach polskiego wybrzeża i wzrostu irytacji turystyką z ich strony. Głosy niezadowolenia mogą docierać co najwyżej z dzielnic przyłączanych do tych dawniej mniejszych miast, które mają mniejsze możliwości na czerpanie zysków z biznesu turystycznego, z racji dużej odległości do plaży.

Mieszkańcy dzisiejszych „zirytowanych” miast spotkali na swej drodze turystów pragnących odwiedzić tylko wszystkie cenne miejsca w ich mieście z aparatem w ręku, zazwyczaj bez poszanowania dla ich codziennego życia (widoczne zwłaszcza w miejscach sfery sacrum). Z popularnych niedogodności można wymienić wzrost cen, utrudnioną komunikację w mieście, ograniczony dostęp do usług gastronomiczno-rozrywkowych. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MARKETING MIEJSC, MiASTA I TURYSTYKA

Czy Poznań powinien finansować promocję turystyczną Krakowa?

Piotr Zmyślony | 14 grudnia 2014

koziolki_smok copy

Tytułowe, prowokacyjne pytanie zadał mi Bartłomiej Walas, wiceprezes Polskiej Organizacji Turystycznej, podczas panelu dyskusyjnego na temat zarządzania promocją, który miał miejsce w Suchej Beskidzkiej w trakcie drugiego dnia VII Gremium Ekspertów Turystyki. Formuła i dynamika przebiegu spotkania nie pozwoliła mi na to pytanie wyczerpująco odpowiedzieć. Odpowiadam zatem drogą wirtualną i równie prowokacyjnie: TAK!

Co więcej, odwrócenie kolejności miast, a także ich ewentualna wymiana na inne duże ośrodki miejskie, nie zmieniłoby mojej odpowiedzi. Przykład Poznania i Krakowa nie tylko był świetną „prowokacją” do gorącej dyskusji panelowej (która, niestety, się rozmyła) z uwagi na to, że Zmyślony reprezentował Poznań, a Walas jest wytrawnym krakusem. To także stereotypowy wizerunek mieszkańców obu miast jako wytrawnych dusigroszów (oraz silna pozycja Krakowa na europejskim rynku turystycznym i aspiracje Poznania w tym względzie) po prostu świetnie „sprzedają” problem i wyzwania, które kryją się za tym jednocześnie prowokacyjnym i strategicznym pytaniem. Jesteśmy bowiem – i mam tu na myśli ogólnie środowiska turystyczne – zakładnikami okresu przejściowego w filozofii kształtowania i promocji narodowych marek turystycznych, co odzwierciedla myślenie o promocji turystycznej Polski. Utknęliśmy pomiędzy przyjęciem nowych, globalnych uwarunkowań rozwoju turystyki a starą hierarchią i praktyką realizacji marketingu miejsc. Zgadzamy się z nowymi założeniami, ale myślimy utartymi schematami. W tytułowym pytaniu widzę zatem ukrytą komendę „sprawdzam!”.

Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, RANKINGI

Umiędzynarodowienie turystyki w polskich miastach

Piotr Zmyślony, Natalia Piechota | 24 listopada 2014

Przypomnijmy – współczesna turystyka przybrała głównie formę globalnej turystyki międzymiastowej. Globalizacja sprawia, że rozróżnienie na rynek krajowy i zagraniczny coraz częściej nie ma sensu – turyści to konsumenci o doświadczeniu i wymaganiach międzynarodowych, a błyskawiczny rozwój technologii informatycznych i form transportu sprawia, że wachlarz destynacji możliwych do odwiedzenia jest ogromny. Konkurentów, którzy walczą o zainteresowanie i czas wolny turystów, nie ograniczają granice państwowe, jedyną barierą poznawczą pozostają reżimy totalitarne i wojny.

Miasta wzmacniają swoją pozycję konkurencyjną jako wielofunkcyjne ośrodki turystyczne, które przyciągają nie tylko bogactwem dziedzictwa i współczesnych atrakcji, ale także dostępnością komunikacyjną oraz (a może przede wszystkim) potencjałem gospodarczym, generującym potężne strumienie podróży służbowych i liczbę spotkań biznesowych. Równocześnie miasta wchodzą w sieć wzajemnych, ponadnarodowych powiązań – to między nimi najczęściej odbywają się przepływy turystów. Ponadto w wielu przypadkach wizerunki miast są silniejsze od wizerunków państw.

Najwyższą ligę w tej grze tworzą światowe metropolie turystyczne (zobacz ranking), innym pozostaje aspiracyjna rola regionalnych (w rozumieniu kontynentów lub makroregionów) centrów turystycznych lub tzw. bram krajowych. Jedno jest pewne – im bardziej zinternacjonalizowaną, czyli umiędzynarodowioną gospodarkę turystyczną posiada dane miasto, tym bardziej  konkurencyjne jest na rynku turystycznym. Chodzi przy tym nie tylko o liczbę zagranicznych turystów, pasażerów lub uczestników spotkań, ale także o otwarcie sfery podaży dla kapitału zagranicznego. Jest w tym ukryty mechanizm dodatniego sprzężenia zwrotnego – im większe zainteresowanie zagranicznych turystów, tym większe zainteresowanie międzynarodowych łańcuchów hotelowych, sieci gastronomicznych, linii lotniczych czy operatorów atrakcji rozrywkowych, co wywołuje znów zwiększenie zainteresowania turystów. Oczywiście, są granice ekspansji zagranicznej oznaczające uzależnienie miasta od kapitału zewnętrznego, jednak bezpieczny zakres internacjonalizacji jest duży i wyznaczany przez i siłę lokalnej gospodarki i unikatowości własnych zasobów turystycznych. Czytaj dalej

Zwykły wpis
MiASTA I TURYSTYKA, RANKINGI

Warszawa, Kraków, Wrocław i inni: ranking absolutnej internacjonalizacji funkcji turystycznej polskich miast

Piotr Zmyślony, Natalia Piechota | 22 listopada 2014

awift

Komparatywny ranking internacjonalizacji turystycznej miast potwierdza czołową pozycję trzech ośrodków w odniesieniu do ich zorientowania na turystykę zagraniczną. Ranking zbudowany jest wyłącznie na wskaźnikach bezwzględnych, opisujących umiędzynarodowienie w najprostszy sposób: im większa liczba, tym lepiej. W porównaniu do opublikowanego trzy tygodnie temu rankingu SWIFT, ten wzmacnia jeszcze bardziej pozycje Warszawy oraz Krakowa oraz osłabia pozycję Szczecina.

Komparatywny ranking internacjonalizacji turystycznej miast polskich

W tym zestawieniu wygrywa to miasto, które przyjęło więcej zagranicznych turystów i pasażerów, i w którym działa więcej przedsiębiorstw zagranicznych, jest więcej zagranicznych połączeń lotniczych lub kolejowych itp., niezależnie od tego, jaka jest ich liczba ogółem (czyli krajowych i zagranicznych łącznie). Co ważne, ranking ma przy tym zatem charakter komparatywny, tzn. porównuje miasta względem siebie: poziom jedności oznacza średnią internacjonalizację dla dziesięciu badanych miast; te, które są powyżej, posiadają ponadprzeciętnie zorientowaną na zagranicę gospodarkę turystyczną.

Warszawa jest absolutnym liderem – w liczbach bezwzględnych jej gospodarka turystyczna jest niemal 3,5 bardziej umiędzynarodowiona od średniego poziomu wszystkich miast, na co ma wpływ wielkość miasta oraz wielkość jej gospodarki turystycznej (wg SWIFT poziom ten wynosił 2,74). Poza tym na zagranicę bardzo zorientowany jest także Kraków – turystyka jest w nim 2,3 krotnie bardziej umiędzynarodowiona niż wynosi jej średni poziom. Więcej turystów i przedsiębiorstw zagranicznych niż przeciętnie notuje także Wrocław, dla którego wskaźnik wyniósł 1,07. Czytaj dalej

Zwykły wpis